| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Zakładki:
1 procent podatku
MOJE INNE BLOGI:
MOŻESZ POMÓC!
Sklepik :)
Tu kupuję:
Tu zaglądam, to polecam:

Digi-Scrap.PL.

Tworzymy dla chorych dzieci.

OBRAZKI

środa, 12 listopada 2014

Impuls czasem sprawia, że robimy coś, na co po przemyśleniach byśmy się nie zdecydowali. Dotyczy to zarówno przełomowych życiowych decyzji, jak i drobiazgów w rodzaju zamówienia nieznanej potrawy czy ścięcia włosów. Ot tak. W moim przypadku akurat będzie o drobiazgu (ile osób w tym miejscu odetchnęło z ulgą?... hi, hi).

Od maja nie miałam igły w ręku. Pomyliłam kilka krzyżyków w wyszywanym obrazie, a że nie byłam w stanie namierzyć błędu i go naprawić, zniechęciłam się do tamtego projektu i do krzyżyków w ogóle. Pisanie na tym blogu też mnie już nie cieszyło, nie korciło mnie, by wrócić. Po wielkim niesmaku, jaki zostawił po sobie Round Robin z domkami (świństwo zrobione przez Anetę chyba wystarczająco szerokim echem się odbiło w hafciarskim światku, żebym nie musiała wyjaśniać, o co chodzi) odeszłam od zabaw typu RR czy SAL; zmęczyło mnie wyszywanie na czas i pokładanie zaufania w osobach, które to miały w nosie. Ze względu na finansowy dołek przestałam prenumerować brytyjskie gazetki o hafcie. I tak jakoś zabrakło inspiracji.

Pod wpływem impulsu zgłosiłam się na chętną do wyszycia obrazka dla pewnej dziewczynki. Ela z bloga W kąciku przy maszynie zgłosiła zapotrzebowanie na wyszytego krzyżykami dowolnego Pony. Gdybym się przez chwilę zastanowiła, nie zgłosiłabym się - przecież mi się nie chce, wolno wyszywam, znów się zniechęcę, nie wyrobię się w czasie, sprawię tylko zawód... można by tak mnożyć. Ale słowo się rzekło! A Ela dopilnowała, bym słowa dotrzymała.

Padło na Rarity, oto ona w pełnej krasie:

 



Trochę to potrwało. Ale jest. W niedzielę trafi do Eli, a ta stworzy kolejne swoje arcydzieło - poduchę dla małej Oliwii. Oliwia jest w wieku mojej Smykałki, podobne są do siebie z usposobienia i z upodobań. Tylko że Oliwia nie może sama wziąć plecaka i pomaszerować ścieżką przez las... Ale może kiedyś?

Zachęcam do wysyłania kartek z życzeniami, nie tylko świątecznymi, do dzieci z Marzycielskiej Poczty. Im więcej dobrych myśli, życzeń i słów, tym bardziej zaczarujemy rzeczywistość, czasem dla nich zbyt trudną...

poniedziałek, 30 grudnia 2013

Wiecie, oni już dość duzi są. W listopadzie Smykowi stuknęło 5,5 roku, Smykałce 3,5. Dzieciaki są śliczne i wesołe, kochają się bardzo, a mała okazała się najlepszym terapeutą dla swego brata. Aż serce rośnie, jak się ogląda ich wspólne zabawy, przy których widać, że córeczka ma wyraźne zacięcie pedagogiczne.

Ale oprócz tego, że stanowią bardzo zgrany tandem, są też dwiema zupełnie odrębnymi jednostkami, osobowościami, dwoma bezcennymi, ale jakże od siebie różnymi skarbami.

Na pamiątkę kolejnego roku z nimi przeżytego zrobiłam dwa takie obrazki (format 30x30 cm):

 


piątek, 01 lipca 2011
Do wszystkich kochanych dziewczyn czekających na przesyłki wymiankowe za opaski - pierwsza paczuszka już doszła do adresatki! U Janeczki możecie zobaczyć magnesik w towarzystwie pewnego gościa. Gościa Wam pokażę, ale po zdjęcie magnesu pomaszerujcie do Janeczki (takoż po zdjęcie wyprasowanego gościa), bo mnie się baterie w aparacie wyczerpały.

Gość plamiasty:





Gość konturzasty:




Miś wstydzioszek, a to z tego powodu, że wysyłałam go z nieśmiałością. Miałam stresu nieco, bo Janeczka nie napisała mi, co chciałaby ode mnie w zamian, wzoru magnesu też nie wybrała, i prezent przygotowywałam dla niej trochę w ciemno. Zdecydowałam się na haft, bo nie widziałam, przynajmniej ostatnio, by tą techniką się zajmowała, a jak się okazało, obrazek się przyda, co mnie ogromnie cieszy.

Tak że lśni promyk nadziei, że przed urlopem wyślę już wszystko! Przepraszam Was za to opóźnienie. Nie mam na swoje usprawiedliwienie nic poza skomplikowaną sytuacją rodzinną i zawodową. Wychodzę powoli na prostą i, nie ukrywam, wyjazd Qrczaka bardzo mi w tym pomógł. Jakoś łatwiej mi wszystko zorganizować samej. Po raz pierwszy od wielu tygodni mam pomyte podłogi, puste zlewy, uporządkowane książki, na czas przygotowane posiłki dla dzieci. Ciekawe, jak to jest.

A sądząc po smsach, co dzień tkliwszych i bardziej wylewnych, wyjazd też Qrczakowi dobrze zrobił. Zawsze był i jest dobrym mężem i wspaniałym ojcem, ale chyba dopiero ten wyjazd uświadomił mu, jak bardzo jest przywiązany do budzących go po nocach dzieci i rozsiewającej po mieszkaniu muliny żony.

Mam straszne zaległości na Waszych blogach... Spróbuję je nadrobić. Czytam wszystko co piszecie, a wiecie, że nie lubię komentować "po łebkach".