| < Marzec 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31    
Zakładki:
1 procent podatku
MOJE INNE BLOGI:
MOŻESZ POMÓC!
Sklepik :)
Tu kupuję:
Tu zaglądam, to polecam:

Digi-Scrap.PL.

Tworzymy dla chorych dzieci.

BIŻUTERIA

środa, 13 stycznia 2016

Marzec 2014 roku. Urodziny koleżanki z pracy. Zwyczajowo pozostałe dziewczyny przygotowują wspólny prezent. Tym razem Monika otrzymuje voucher na wykonane przeze mnie sutaszowe kolczyki. Jedyne, co ma zrobić, to wybrać kolory, zastanowić się mniej więcej nad formą i ustalić ze mną wielkość.
Lipiec 2015 roku. Kolor nareszcie wybrany (biel i czerń, ewentualnie z przymieszką grafitowego), długość ustalona, wzór mniej więcej też. Prosty. Tylko że w międzyczasie przeszłam operację nadgarstka, po której pełnej sprawności nie odzyskałam. Oprócz tego założyłam własną firmę, jest dopiero w fazie rozwoju, więc masę czasu poświęcam na uporządkowanie spraw z nią związanych. Smyk od września wyrusza nareszcie do szkoły, więc jak każdy rodzic, a zwłaszcza rodzic dziecka w jakikolwiek sposób dysfunkcyjnego, przeżywam to ogromnie. Nic to, Monika będzie musiała na kolczyki jeszcze poczekać. W międzyczasie zamawia do kompletu bransoletkę.
Grudzień 2015 roku. Sylwestra spędzam w domu - robiąc kolczyki!

Styczeń 2016. Wręczone. Po niecałych dwóch latach. Oj, nie utrzymałabym się z rękodzieła. Jeszcze zrobić bransoletkę...

 

poniedziałek, 17 lutego 2014

Różne odcienie błękitu, migoczące na delikatnych "gałązkach" - tak w skrócie mogę opisać kolczyki, które wykonałam dla koleżanki.

 

 

Kilka dni wcześniej powstały (również z niebieskich koralików), kolczyki z ważkami, które zostały wylicytowane na aukcji charytatywnej.

 

środa, 21 sierpnia 2013

Miały być dla Marty, ale nie trafiłam w jej gust. Zdarza się. Koniec końców trafiły do Moniki i bez fałszywej skromności mogę stwierdzić, że wyglądają na niej królewsko. Pasują do jej typu urody, jakby były dla niej specjalnie stworzone. Marta dostanie niebieskie, jak je w końcu zrobię, a Monika na razie zdobi się tymi:

czwartek, 08 sierpnia 2013

W poprzednim życiu miałam sen... Sen, w którym ktoś nazywał mnie Stokrotką. Jak większość snów i ten się rozwiał, kiedy tylko świt bezlitośnie wydobył rzeczywiste kształty świata z zamglonych niedopowiedzeń. Aby jednak nie zapomnieć snu całkowicie - piękny był i słodki - zrobiłam sobie spinkę ze stokrotką. Taką tam... nierówną, nierealistyczną i niedopracowaną. Ale kiedy wpinam ją we włosy, przez króciutką chwilę wtulam się znów w tamten sen.

 


wtorek, 02 kwietnia 2013

Któregoś zimowego wieczoru kilka miesięcy temu znienacka wskoczył mi do głowy wiersz Gałczyńskiego, który poznałam w liceum. Jak wskoczył, tak wyskoczyć nie chciał, słowa "zielony Konstanty, o, srebrna Natalio" niepokoiły pewien zakamarek mojego serca, aż w końcu spadło na mnie olśnienie. Srebrny plus zielony - idealne kolorystyczne połączenie na kolczyki dla mojej siostry, dziewczyny o delikatnej urodzie, o włosach brązowych z rudym połyskiem, szarozielonych oczach. I srebrnej duszy.

 

Długo szukałam zielonych koralików z konwaliami, bardzo chciałam wpleść je w te kolczyki, ale niestety nigdzie nie udało mi się takich znaleźć. A pora roku uniemożliwiła mi zrobienie zdjęcia z bukiecikiem konwalii - cóż poradzić, skoro urodziny wypadły w marcu...

 

 

 

"O, zielony Konstanty, o, srebrna Natalio!
Cała wasza wieczerza dzbanuszek z konwalią;
wokół dzbanuszka skrzacik chodzi z halabardą,
broda siwa, lecz dobrze splamiona musztardą,
widać, podjadł, a wyście przejedli i fanty -
O, Natalio zielona, o, srebrny Konstanty"

Konstanty Ildefons Gałczyński
1934



Tagi: sutasz
20:23, aneladgam , BIŻUTERIA
Link Komentarze (16) »
piątek, 25 stycznia 2013

Mój teść od wielu lat jest wdowcem. Nigdy nie poznałam mamy mojego męża... To po niej Smykałka otrzymała swoje imię, które pasuje do niej jak ulał.

Ku naszej wielkiej radości pojawiła się niedawno w życiu mojego teścia wspaniała kobieta. Nie wiedziałam o niej zbyt wiele, ale bardzo chciałam okazać jej swoją radość z całego dobra, jakie do naszej rodziny wniosła. Pomyślałam, że przygotuję dla niej broszkę z wygraną latem kameą - klasyka, uniwersalne kolory, stonowana, dyskretna...

 

 

... NIE ZDARZYŁO MI SIĘ CHYBA JESZCZE AŻ TAK NIE TRAFIĆ! Kiedy w drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia nareszcie ją poznałam, od pierwszego spojrzenia, a już na pewno od pierwszego zdania z nią zamienionego wiedziałam, że "klejnot" był zupełnie nie w jej stylu. Ale słowa, jakie od niej usłyszałam, zachwyciły mnie i przylgnęłam do niej całym sercem. Bardzo serdecznie za ten drobiazg podziękowała, doceniła włożoną przeze mnie pracę i serce, a choć broszka nie jest w jej stylu, to nadal jest piękna. I na pewno ją wykorzysta! Kobieta z klasą. Oprócz wszystkich innych zalet.

Tagi: sutasz
23:28, aneladgam , BIŻUTERIA
Link Komentarze (16) »
niedziela, 30 grudnia 2012

Na blogu kulinarnym poskarżyłam się troszkę na niemożność zamieszczania zdjęć, więc nie będę się tu już powtarzać, tylko szybko nadrabiam zaległości.

A więc po pierwsze - zawieszka wykonana w prezencie dla odzyskanej koleżanki. Szczegóły całej historii zostawię dla siebie, bo jest ona czymś bardzo zawiłym, delikatnym i osobistym. Najważniejsze, o czym muszę pamiętać: jeśli mi na kimś zależy, nie mogę pozwolić, by między nas wdarły się nieporozumienia. Taka niby oczywista rzecz! A jednak zepsułam sprawę, niejedną, teraz zaś uczę się odwagi, by to naprawiać. Ten rok pod tym względem był dobry - odzyskałam 3 drogie mi osoby, z którymi kontakt jakoś się był rozpełzł. Natchnęła mnie do tego właśnie ta zawieszka. Robiłam ją dla Ani, żeby mieć pamiątkę... Ale wzięłam się w garść i stwierdziłam, że stokroć bardziej wolę jej ten drobiazg wręczyć! I jestem Ani niewymownie wdzięczna, że wyciągniętej przeze mnie ręki nie odtrąciła. Ma dziewczyna klasę.

Dla zawsze mi bliskiej Ani (do zdjęcia akurat pozuje moja siostra):

 

I zbliżenie na samą zawieszkę (centralny element stanowi szydełkowa różyczka od Emade76):


Tagi: sutasz
22:17, aneladgam , BIŻUTERIA
Link Komentarze (12) »
środa, 05 grudnia 2012

Nie po raz pierwszy przekonałam się, że świat pełen jest wspaniałych ludzi. Za każdym razem jednak cieszę się z tego odkrycia bardziej! Nieważne, jak wiele spotkało mnie już życzliwości, każdy kolejny dowód na istnienie dobra rozpala moje serce jeszcze mocniej.


Jesienią moja siostrzyczka znalazła się w potrzebie - pisała ważny artykuł na konferencję, potrzebowała przy tym pewnej książki, której jedyny w Polsce egzemplarz rezyduje w bibliotece w ... Łodzi. Czasu było niewiele, zasoby zbyt ograniczone, by któraś z nas mogła sobie pozwolić na przejazd z Wrocławia do Łodzi i z powrotem, ale od czegóż są życzliwe dusze?

Na rówieśniczym forum Smyka pisują też łodzianki, zapytałam więc, czy któraś z nich byłaby gotowa zdobyć rzeczone materiały i przesłać je mojej siostrze w trybie dość pilnym. Natychmiast zadzwoniła do mnie Malwina, która podjęła się zadania, mimo posiadania niemowlęcia w domu dograła wszystkie terminy i umożliwiła mojej siostrze przygotowanie się do konferencji.

Nie ma słów, które oddałyby moją wdzięczność, więc pozwoliłam działać moim dłoniom - uszyły zawieszkę "Kolorowa muszla" z zestawu Coricamo. Wysłałam ją kilka dni temu, wiem, że już dotarła i się Malwinie spodobała. A ja chcę z tego miejsca jeszcze raz jej podziękować!





Tagi: sutasz
21:57, aneladgam , BIŻUTERIA
Link Komentarze (14) »
sobota, 24 listopada 2012

Tę zawieszkę od początku prześladował pech. Najpierw miała być para kolczyków - kiedy jeden z nich był już gotowy, a drugi na ukończeniu, zginął niebieski koralik niezbędny do wykonania pary. Jak książkowa Karolcia szukałam odpowiednika w obłędzie po całym Wrocławiu, ale nie udało mi się go nigdzie znaleźć. Przerobiłam więc kolczyk na zawieszkę, dodałam to i owo, zawiesiłam na turkusowej obróżce.

Ale to jeszcze nic, potem trzeba było zdjęcie jakieś sensowne zrobić. Sfotografowanie zajęło mi chyba z godzinę, cały czas byłam niezadowolona z efektu, kolory wychodziły zupełnie inne, zawieszka traciła cały urok. Kiedy już mniej więcej byłam usatysfakcjonowana, zamieściłam zdjęcie na Facebooku, blokując od razu cały album, tak by nie zobaczyła zdjęcia przedwcześnie Asia - anielica, dla której zawieszka była przeznaczona. To miała być niespodzianka, taki drobny dowód wdzięczności za przekazane dla Smyków ubranka. Dziś mój brat miał się z Asią spotkać, ale zapomniał wziąć pudełka ze sobą. A ja nieopatrznie album odblokowałam, tak że sekret się wydał.

Jak pech, to pech. Pamiętaj, Aneladgam, przygotowane odliczone koraliki chowaj pod samym sufitem. A dopóki przesyłka do rąk właścicielki nie dojdzie, nie szalej ze zdjęciami.

 Swoją drogą, zajrzyjcie na blog Asi!

 A tu już wymęczone przy mizernym świetle zdjęcie zawieszki. Mimo pecha, nadal jestem z niej zadowolona:

 


Tagi: sutasz
12:34, aneladgam , BIŻUTERIA
Link Komentarze (15) »
czwartek, 08 listopada 2012

"Nie jesteś klasyczną pięknością, Gwiazdeczko, dobrze o tym wiesz, lecz twój wdzięk każe ludziom myśleć o rzeczach pięknych, a to dar o wiele cenniejszy i rzadszy niż zwykła uroda."

(słowa skierowane przez Deana Priesta do Emilii Byrd Starr w książce Emilka dojrzewa)

W trakcie tworzenia tego wpisu toczę równolegle dyskusję z Qrczakiem na ten właśnie temat. Rozmawiamy o naszych wspólnych koleżankach i przyjaciółkach, przy tym zdumiewa mnie, jak bardzo różnimy się w ocenie ich urody. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, że w żadnej innej kwestii nie różnimy się tak bardzo jak w tej. Uwaga, za chwilę przeczytam mu cytat, którym rozpoczęłam ten wpis...

... słucha...

... i nagle się okazuje, że jesteśmy nad podziw zgodni. Nie potrafimy powiedzieć "nieatrakcyjna" o kobiecie, której uśmiech budzi wspomnienie radosnego poranka w pięknym ogrodzie. Nie skwitujemy: "nieładna" twarzy, w której oczy błyszczą poczuciem humoru. Żadne z nas nie potrafi odmówić urody dziewczynie tryskającej energią, zarażającej śmiechem, promieniującej ciepłem i serdecznością. Za to usłyszałam, jak Qrczak pod nosem mruczy "Ona jest prześliczna, póki się nie odezwie" i mogę tylko wszelkim mocom dziękować, że nie było to o mnie. Przynajmniej nie tym razem.

A są też takie kobiety jak Wioletta - eleganckie, inteligentne, śliczne, umiejące swoją urodę podkreślić. I patrzę na nie z prawdziwą przyjemnością, bo ich wdzięk, cytując Deana, każe mi myśleć o rzeczach pięknych. Wykonanie kolczyków, o jakie Wioletta poprosiła, pomimo że zajęło mi sporo czasu, było cudowną przygodą, pełną wizji, pomysłów i niemal zmysłowej przyjemności. Zamówiła kolczyki w kolorze royal blue z dodatkiem turkusu, wiszące, wykonane techniką sutaszową.

Moja biżuteria sutaszowa jest zazwyczaj skromna. Nie wykorzystuję nawet ułamka możliwości, jakie ten haft oferuje. Dlaczego? Dlatego, że chcę, by najpierw było widać kobietę, a dopiero potem biżuterię. To kolczyki mają dyskretnie podkreślić urok dziewczyny, a nie ona ma stać się ruchomym manekinem do wyeksponowania moich dzieł. Podziwiam artystki, które potrafią wykonać bardzo ozdobną biżuterię, która pasuje do kobiety jak druga skóra. Swojemu wyczuciu nie ufam i przy próbie stworzenia "obfitego" naszyjnika uszyłabym zbroję.

Kolczyki zostały dziś wysłane, ale Wioletta chyba nie zna tego bloga, więc myślę, że mogę tu zamieścić to zdjęcie:


Tagi: sutasz
23:29, aneladgam , BIŻUTERIA
Link Komentarze (12) »
 
1 , 2 , 3 , 4