| < Grudzień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
Zakładki:
1 procent podatku
MOJE INNE BLOGI:
MOŻESZ POMÓC!
Sklepik :)
Tu kupuję:
Tu zaglądam, to polecam:

Digi-Scrap.PL.

Tworzymy dla chorych dzieci.

UBRANIA

środa, 10 września 2008
Zaczęło się od szydełka i liliowej włóczki. Robiłam przez cały Adwent aniołki na choinkę (ale o tym przy innej okazji) i faktura włóczki zaczęła mnie kusić w zupełnie innym kierunku.

Wyobraziłam sobie ten delikatny kolor odcinający się od czarnego materiału i zamarzyła mi się oryginalna "mała czarna". Dniami i nocami myślałam o kroju spódniczki, rodzaju ramiączek, zdobieniach, wykończeniach... aż w końcu nabyłam dość grubą, czarną tkaninę. Nie umiem szyć na maszynie ani korzystać z wykrojów, więc wszystko robiłam ręcznie, było to intuicyjne i nie dawało żadnej gwarancji wygranej :)

W celu uzyskania mniej więcej pożądanego rozmiaru zaznaczyłam na tkaninie kształt mojej ulubionej, jak dotąd, sukienki. Jednakże ta miała się od niej różnić - nie była elastyczna, nie była długa i nie była obcisła. Mniej więcej zaznaczyłam linie cięcia fastrygą i ruszyłam dalej. Spódniczka w szwach miała być rozcięta, postanowiłam wstawić w rozcięcia kliny z tego samego materiału - w ten sposób, dzięki sztywności materiału, otrzymałam kształt kielicha kwiatu, dokładnie taki, jaki sobie wymarzyłam. Analogicznie, krój ramiączek miał przypominać przekrój przez kielich kwiatu. Nic prostszego, nadałam im kształt dwóch zbiegających się trójkątów, co po obrębieniu dało rzeczywiście zaokrąglony kształt kwiatu.

Sukienka miała trzymać się na wstędze wykonanej szydełkiem. Wstęga wyszła mi ciut za krótka, ale poradziłam sobie z tym naszywając ją bezpośrednio na materiał, a przerwę między jej końcami wykorzystałam na wykonanie mini-gorseciku z szydełkowego łańcuszka.


Taki sam łańcuszek naszyty z przodu sukienki w malownicze esy-floresy złamał "żałobną" czerń sukienki. Uszytej ręcznie, ścieg za ściegiem.

Wystąpiłam w tej sukience raz, na weselu koleżanki :) Ale co tam, liczyła się satysfakcja z wykonanego zadania. Dobrałam do niej przejrzysty czarny szal i liliową broszkę, a specjalnie na tę okazję dokupiłam liliową opaskę na włosy - mnie się tam efekt podobał :) Sukienka wisi w szafie i czeka, aż wrócę do figury sprzed ciąży... Albo aż komuś wpadnie w oko ;)



08:01, aneladgam , UBRANIA
Link Komentarze (2) »