|
To ja, Aneladgam. Tworzę, przetwarzam, raczej nie powtarzam.
Zapraszam do mojego wesołego światka, a jeśli coś Ci się z moich wyrobów spodobało - napisz na aneladgam@gazeta.pl - wykonuję rzeczy nie tylko dla siebie, rodziny i przyjaciół, ale też na zamówienie. I na wymianę. I prezenty. I dla uśmiechu. I dla śmiechu.
Ostatnie wpisy
Zakładki:
1 procent podatku
MOJE INNE BLOGI:
MOŻESZ POMÓC!
Sklepik :)
Tu kupuję:
Tu zaglądam, to polecam:
Tagi
|
czwartek, 17 maja 2012
Tak podejrzewałam, że moje zamilknięcie miało związek z ogólnym przemęczeniem. Nie ukrywam, pracuję bardzo dużo w tym roku, ciągnę kilka ważnych spraw równocześnie, a Smykałka okazuje się bardziej absorbującą osóbką niż jej braciszek. Temat wypadku, któremu uległa, część z Was zna, na blogu napiszę szerzej już jak wszystkie jego skutki ustąpią. Na razie nie mam siły. Dodam tylko, że na tydzień przed wyjazdem oboje dostali jakichś żołądkowych sensacji, czy to była jelitówka, czy rotawirus, nie mam pojęcia, dość, że załamałam się zupełnie, bo sądziłam, że już nigdzie nie wyjedziemy. A Qrczak też potrzebował odpoczynku z dala od miasta, biurka, komputera... No i udało się! Wyjazd, który wymyśliliśmy jako wspólny prezent na drugie urodziny Smykałki i czwarte urodziny Smyka, okazał się najlepszym możliwym upominkiem. Spędziliśmy dziewięć dni w naszych ukochanych górach, robiliśmy wielokilometrowe wycieczki... ... i krótkie spacery też... ... bawiliśmy się popołudniami przy domu... ... rozwijaliśmy zainteresowania... ... odkrywaliśmy, że w Czechach też wreszcie zaczęły się pojawiać atrakcje dla dzieci przy restauracjach... ... a nawet na stokach! ... po prostu - cieszyliśmy się swoim towarzystwem: Wróciliśmy odprężeni, chociaż fizycznie oczywiście zmęczeni. Już mam ochotę na następny wyjazd, a póki co pokażę zdobycze wykonane i nabyte w Jesionikach:
A jeśli ktoś ma jeszcze niedosyt zdjęć, to zapraszam do galerii Qrczaka:
piątek, 27 kwietnia 2012
Kochani, pakujemy plecaki i uciekamy na 9 dni w góry. Potrzeba nam tego jak powietrza. Do zobaczenia po 6 maja!
środa, 11 kwietnia 2012
Dziwnie jest być najstarszą w pokoleniu - wszystkie moje siostry i kuzynki są ode mnie młodsze, więc co się któraś obroni, za mąż wyda, tudzież dziecię powije, to ja się czuję jak stuletnia staruszka. No kto to widział, takie dzieciaki... Nieważne, że te dzieciaki od ładnych paru lat pełnoletnie są, dla mnie zawsze to moje małe siostrzyczki i małe kuzynki. Właśnie dziś najstarsza z moich kuzynek wpadła z zaproszeniem na ślub. Mmmmm, bardzo się ucieszyłam, zarówno ze względu na nią, jak i trochę - egoistycznie - na siebie. Ona widać, że szykuje sobie szczęście, a ja przynajmniej będę miała pretekst, żeby po 12 latach kupić sobie sukienkę. I poszaleć z małżonkiem na parkiecie, a może nawet dzieci weźmiemy? Z tej okazji przygotowałam dla przyszłej Panny Młodej "przedślubnik" - album na zapiski i zdjęcia z tego okresu "tuż przed". Dziś mnie osobiście brakuje takiej pamiątki, chciałabym czasem wrócić do tych wspomnień, do przymiarek, zerknąć co sobie planowałam, albo co wyobrażałam, co mi się śniło... Niestety te 9 lat temu nawet przez myśl mi nie przeszło w taki sposób te wszystkie emocje utrwalić. Młodej narzeczonej album się spodobał, albo bardzo dobrze udawała, hihi. Ucieszyła się w każdym razie. Mnie się najbardziej podobają te latające wieszaki. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
sobota, 31 marca 2012
Czy pamiętacie te zaproszenia? Przygotowywałam je rok temu, też pod koniec Wielkiego Postu. Bardzo mnie wzruszyły dwie mamy, które w tym roku poprosiły mnie o wykonanie podobnych zaproszeń na Pierwszą Komunię Świętą ich synów. W najśmielszych marzeniach nie sądziłam, że mój projekt spodoba się komuś na tyle, by rok później jeszcze go pamiętać. Nie piszę tego po to, by dać wyraz fałszywej skromności - nie; po prostu zdaję sobie sprawę, że przy ogromnym wyborze, jak mamy, przy artystkach, które scrapbookingiem żyją na co dzień, przy firmach, które dysponują nieporównywalnie lepszym sprzętem, moje "laurki" nie imponują. To, że komuś zapadły w pamięć i serce tak głęboko, to dla mnie prawdziwe wyróżnienie. Odrobinę się od siebie różnią, podyktowane to było oczekiwaniami obu pań. Zawsze mnie wspierająca Aga zamówiła tylko zewnętrzną stronę, zaproszenia są puste w środku: ![]() Zaś pani Dorota poprosiła o zamieszczenie wewnątrz tego samego tekstu, co wtedy - We śnie szedłem brzegiem morza z Panem, oglądając na ekranie nieba całą przeszłość mojego życia. Po każdym z minionych dni zostawały na piasku dwa ślady - mój i Pana. Czasem jednak widziałem tylko jeden ślad, odciśnięty w najcięższych dniach mojego życia. I rzekłem: "Panie, postanowiłem iść zawsze z Tobą, czemu zatem zostawiłeś mnie samego wtedy, gdy było mi tak ciężko?" Odrzekł Pan: "Wiesz, synu, że Cię kocham i nigdy Cię nie opuściłem. W te dni, gdy widziałeś tylko jeden ślad, ja niosłem Ciebie na moich ramionach."
czwartek, 29 marca 2012
Stało się już swego rodzaju tradycją, że kiedy koleżanki z pracy świętują urodziny, otrzymują ode mnie ręcznie robioną kartkę. Zauważyłam ostatnio, że dziewczyny - nie tylko jubilatki, ale chyba wszystkie - niecierpliwie i niemal zachłannie czekają, by zobaczyć, co tym razem udało mi się skleić. Mogę śmiało powiedzieć, że ja też. Bo za każdym razem wychodzi mi coś zupełnie innego. Taką karteczkę zrobiłam w marcu na urodziny koleżanki, z którą pracuję najdłużej. Jej reakcja była naprawdę wzruszająca. ![]() Niestety nie zdążyłam kartki sfotografować w domu (przyznaję się, kartkę na imprezę niosłam w ręku, wystawiając ją na wiatr, żeby szybciej wyschła, bo robiłam ją tuż przed wyjściem do pracy i klej jeszcze był świeży; i dopóki Smykałka nie pójdzie do przedszkola, to tak właśnie moje "tworzenie" będzie wyglądać). Dziękuję, że do mnie zaglądacie, to mi dodaje wiary, że w ogóle jest jeszcze sens. Po chorobach dzieci, po szpitalu Qrczaka, sama jestem kompletnie niepozbierana. Miło Was tu widzieć, to mnie bardzo pociesza. Obiecuję nadrobić zaległości przed Świętami! Zajrzyjcie też na poczęstunek do mojego Smyka, przygotował coś dobrego.
czwartek, 08 marca 2012
Dzieje się coś upiornego, jak w powieści fantasy, gdzie czas wiruje na szpulach, którymi zarządzają mnisi historii. Oni decydują w jakim tempie szpule się obracają, gdzie i kiedy następują wyładowania nadmiernie nagromadzonych minut czy lat, kto dostanie więcej, kto mniej. Brzmi znajomo? Korzystając z tego, że dziś znienacka się okazało, że nie mam ostatnich zajęć, co oznacza, że wytworzyło mi się coś w rodzaju niespodziewanie wolnego wieczoru, pokazuję kolejny zaległy drobiazg. Obiecałam Eli, że wyszyję Boba Budowniczego, którego następnie ona wkomponuje w poduszkę dla dziecka z Marzycielskiej Poczty. Kanwę wzięłam trochę za drobną i obrazek wyszedł malutki: Ale Ela zrobiła z niego coś fantastycznego (zdjęcie z bloga Eli, po kliknięciu przekieruje Was do notki na jej blogu, gdzie zobaczycie poduchę już w ostatecznym kształcie):
sobota, 25 lutego 2012
Jak pisałam, swoją kanwę ze "Słownikiem torebek" dostałam już w październiku. Ale to nie był koniec atrakcji, ponieważ miałam do wyszycia jeszcze jeden obrazek, na kanwie Agnieszki. Udało mi się to z końcem stycznia dopiero, ale się udało: Nie potrafiłabym zinterpretować tego obrazka lepiej niż zrobiła to Isana - jej opis jest śliczny i trafny, polecam! W tym samym czasie oprawiłam w końcu swoją kanwę. Teraz tylko czekam aż mój małżonek znajdzie chwilę na wywiercenie dziury w brzuchu w ścianie. A on czeka aż się w końcu zdecyduję gdzie chcę obrazek powiesić. Do wyboru mam trzy miejsca, ale wybór jest równie trudny, jakby było ich trzydzieści.
sobota, 11 lutego 2012
Kochani! Być może czytaliście dzisiaj tę tragiczną wiadomość: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/tragiczny-bilans-minionej-nocy-8-osob-nie-zyje,1,5023856,wiadomosc.html. Ta 35-letnia kobieta osierociła troje dzieci. Dziewczynkę w wieku 10 lat i dwóch chłopców w wieku 8 i 4 lat. Dzieci zostały w samych piżamkach. Potrzebne jest WSZYSTKO, stracili w pożarze cały dobytek. Jeśli macie ubrania po swoich dzieciach, zwłaszcza ciepłe, ale nie tylko; pościel, ręczniki, środki czystości, przybory higieniczne, przybory szkolne, COKOLWIEK, czym moglibyście wspomóc nieszczęśliwą rodzinę, to bardzo Was proszę o kontakt. Moja koleżanka organizuje u siebie zbiórkę wszelkich darów i zawiezie to poszkodowanym. Jeśli ktoś chce wysłać na jej adres pomoc, proszę o kontakt na mail - wyślę adres. Z góry dziękuję Wam bardzo, bo wiem, że nie zostanie to bez odzewu! Pod tą notką nie będzie komentarzy, bo przy takiej tragedii są chyba zbędne.
środa, 08 lutego 2012
No to za ciosem idę! Stęskniona za Wami nie mniej niż Wy za mną, pokażę kolejne drobiazgi, które powstały podczas przerwy. Dla podwójnie pełnoletniej koleżanki, na co dzień mojej szefowej, urodzinowa kartka w tonacji czekoladowej: ![]() Cała uroczystość zorganizowana została pod znakiem czekolady, ale przyznaję się bez bicia, że kiedy kleiłam kartkę, kolory dobrałam zupełnie przypadkowo. No chyba, że w podświadomości tkwiło mi to tak mocno, że wpłynęło na dobór; myślicie, że to możliwe?
poniedziałek, 06 lutego 2012
Bardzo Was przepraszam za tę przerwę. Dziękuję za wyrazy troski, cieszę się, że za mną trochę tęsknicie. Mam trochę więcej grup uczniów w tym roku szkolnym, a to oznacza późne powroty i nadszarpnięty czas. Póki Smykałka śpi w dzień, to mogę to jeszcze wykorzystać - zazwyczaj na sprzątanie, ale dziś stwierdziłam, że sprzątać będę razem ze Smykałką jak wstanie, a jej drzemkę przeznaczę na spędzenie z Wami kilku chwil. Cały czas powstają jakieś drobiazgi mymi rękami poczynione, mniej igłą, więcej nożyczkami i klejem. Prezentowane dziś kartki powstały w... grudniu! 26 grudnia dwie moje koleżanki z pracy świętują urodziny. Zrobiłam dla nich kartki proste, ale wydaje mi się, że eleganckie i bardzo kobiece. Baza z zestawów Lidlowych, stempel z Digi-Scrap, kwiaty z zestawów wygranych na zlocie Kwiatu Dolnośląskiego i falbanki wycięte dziurkaczem brzegowym. |
|||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||