| < Grudzień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31  
Zakładki:
1 procent podatku
MOJE INNE BLOGI:
MOŻESZ POMÓC!
Sklepik :)
Tu kupuję:
Tu zaglądam, to polecam:

Digi-Scrap.PL.

Tworzymy dla chorych dzieci.

niedziela, 03 kwietnia 2016

Jak bardzo chciałabym nauczyć się szyć na maszynie, to wiem tylko ja.

Ale tak naprawdę nauczyć, poznać swoją maszynę, wycisnąć z niej wszystkie możliwości, dowiedzieć się, w co jeszcze ją wyposażyć.

Umieć wyczuć, na co pozwoli mi dany materiał, jak dopasować wykrój do wymiarów osoby, która ma to ubranie potem nosić.

Nabrać takiej pewności, żeby nie obawiać się krzywych szwów i niezaplanowanych fałdek.

Wiedzieć, co i w jakiej kolejności należy przygotować, zeszyć, obrębić, dociąć...

A jeszcze umieć samej zaprojektować! Marzenie!

Tymczasem, bez żadnej wiedzy w którymkolwiek z powyższych tematów, uszyłam po raz pierwszy sukienkę dla córeczki. Oto Smykałka w modelu "Narnia". Troszkę ten model to z przymrużeniem oka, mam świadomość, że do produkcji seryjnej się nie pcham i rynku nie zawojuję, ale koleżanka widząc właśnie to zdjęcie wykrzyknęła: "Ona wygląda jak mała Łucja z Narnii!".

I tak zostało.

Kto pamięta Smykałkę jako małe bobo, może się zaskoczyć - tak wygląda mając prawie sześć lat. Od września potupta do szkoły.

 

 

Zapomniałam dodać! Ponieważ nie umiem szyć z wykrojów ani w ogóle się nimi posługiwać, zaprojektowałam ją sama i uszyłam całkowicie samodzielnie, do kokardki włącznie ;)

sobota, 02 kwietnia 2016

Serdecznie Was zapraszam na blog mojej chrześniaczki!
Bestia zdolna!


Z igłą w ręku

środa, 30 marca 2016

Jak już pojawiła się jedna, to druga nie mogła długo czekać. Córeczka pięknie mamę poprosiła i...

Tym razem z rękawkami, bez torebki i nie "bombka", a rozszerzana ku dołowi, nie w kolorze wiosennego nieba, a letniej łąki. Ale równie elegancka, funkcjonalna, stylowa... zaraz, nie ten wpis chyba. Mniejsza o to, po prostu druga sukienka do kolekcji, w tym samym miniaturowym rozmiarze.

 


Coś czuję, że ubranka dla lalek zdominują moje wolne chwile, choć na wiele takowych się nie zanosi. Ta druga szydełkowa sukienka powstawała podczas rodzinnego spotkania w Poniedziałek Wielkanocny, rękawki kończyłam we wtorek przed pracą. Gdybyż to czas się dało jakoś kumulować i wykorzystywać potem wedle potrzeb...

wtorek, 29 marca 2016

Kiedy tak patrzę na ostatnie wpisy na tym blogu, to oprócz faktu, że pojawiały się bardzo rzadko, rzucił mi się w oczy fakt drugi - wszystkie przedstawiają dzieła czarno-białe (z małą domieszką czerwieni w ostatnim, ale będę szczera: gdyby nie to, że poduszka miała pasować do czarno-czerwonej pościeli, też byłaby monochromatyczna).

Ponad rok już też upłynął od ostatniej pracy zrobionej na szydełku. Co ciekawe, nazwę bloga pozostawiłam bez zmian, choć szydełko daaawno ustąpiło pola innym robótkom, a koniec końców wszystkie robótki usunęły się na dalszy plan.

No, ale czasem jednak zdarzają się przebłyski, a dzisiejszy zawdzięczam świątecznemu wypoczęciu, wyjazdowi Qrczaka i prośbie córeczki. Maleńka lalka zagubiła gdzieś ubranko i trzeba było szybko ją przyodziać. Szydełkowe ubranka dla lalek to sport, za który jeszcze się nie brałam, ale zdecydowanie wolałam miniaturową sukienkę zrobić na szydełku niż walczyć z igłą. Smykałka wybrała kolor i oto... Jak zwykle bez wzoru, jak zwykle intuicyjnie - a zatem jak zwykle w jednym jedynym egzemplarzu.

 

niedziela, 21 lutego 2016

[dopisek dla osób będących tu po raz pierwszy - ten obrazek nie jest nadrukowany, tylko wyhaftowany krzyżykami]

Drugiej takiej nie ma i nie będzie.

Nie mogłam się zdecydować, czy dać zdjęcie "na słodziaka" czy "na drapieżnika", więc wrzucam obydwa.

 


poniedziałek, 08 lutego 2016

Ten obrazek zaczęłam wyszywać na przełomie lipca i sierpnia ubiegłego roku. Po wyszyciu jednej trzeciej, może nawet jednej czwartej, odłożyłam go na długo, a bieg wydarzeń bynajmniej mnie nie inspirował do kończenia. Ponownie wzięłam się do roboty pod koniec listopada - i proszę, oto jest. Zaledwie 8240 krzyżyków. Może nawet go do czegoś wykorzystam.

środa, 13 stycznia 2016

Marzec 2014 roku. Urodziny koleżanki z pracy. Zwyczajowo pozostałe dziewczyny przygotowują wspólny prezent. Tym razem Monika otrzymuje voucher na wykonane przeze mnie sutaszowe kolczyki. Jedyne, co ma zrobić, to wybrać kolory, zastanowić się mniej więcej nad formą i ustalić ze mną wielkość.
Lipiec 2015 roku. Kolor nareszcie wybrany (biel i czerń, ewentualnie z przymieszką grafitowego), długość ustalona, wzór mniej więcej też. Prosty. Tylko że w międzyczasie przeszłam operację nadgarstka, po której pełnej sprawności nie odzyskałam. Oprócz tego założyłam własną firmę, jest dopiero w fazie rozwoju, więc masę czasu poświęcam na uporządkowanie spraw z nią związanych. Smyk od września wyrusza nareszcie do szkoły, więc jak każdy rodzic, a zwłaszcza rodzic dziecka w jakikolwiek sposób dysfunkcyjnego, przeżywam to ogromnie. Nic to, Monika będzie musiała na kolczyki jeszcze poczekać. W międzyczasie zamawia do kompletu bransoletkę.
Grudzień 2015 roku. Sylwestra spędzam w domu - robiąc kolczyki!

Styczeń 2016. Wręczone. Po niecałych dwóch latach. Oj, nie utrzymałabym się z rękodzieła. Jeszcze zrobić bransoletkę...

 

piątek, 08 maja 2015

Wróżki, elfy, czarodzieje - chyba coś z dziecka pozostało we mnie do tej pory, bo uwielbiam baśniowy klimat. W "Baśnioborze" Brandona Mulla zakochałam się na wieki. Kiedy dotarła do mnie przesyłka z zestawem "Little Fairy" Lanarte, zrobiłam sobie przerwę od wszystkich innych robótek. Po prostu nie mogłam się oprzeć urokowi tego monochromatycznego obrazka.

 



A gdy już go wyszyłam, postanowiłam "oprawić" go w torbę na zakupy, żeby móc cieszyć się nim, dokądkolwiek się udam. Wiszący na ścianie cień wróżki aż tyle radości by mi nie dał.

 

 

Korzystałam z tego kursu, tyle że dałam grubą ocieplinę pomiędzy wierzch a podszewkę. Chciałam, żeby moja torba była "pulchna". 

Tagi: wróżki
21:41, aneladgam , TOREBKI
Link Komentarze (14) »
niedziela, 29 marca 2015

Częścią podziękowań za przygotowanie mnie do egzaminu na prawo jazdy były własnoręcznie przeze mnie zrobione czekoladowe myszki dla córeczki mojego instruktora:

 

20:32, aneladgam
Link Komentarze (3) »
wtorek, 27 stycznia 2015

... toby smutne życie miała. Pięć kolorowych rogatych koleżanek wreszcie się spotkało! Wyproszone przez Smykałkę, wyczekane, wyszyte przez mamę, motywowaną co i rusz słodkim "No kieeeeedy uszyjesz mi kózki?". Materiał już wybrany, a jak starczy mi odwagi, to będzie zamówiona przez Smykałkę podusia.

 


 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 73