Digi-Scrap.PL.

Tworzymy dla chorych dzieci.

Blog > Komentarze do wpisu

Z kózką w roli głównej

Uświadomiłam sobie, że przez tę przerwę ciężko mi będzie zamieszczać wpisy krótkie, bez wyjaśniania całej historii powstania danych upominków. Jednakże zaskoczona tym, że pisać mam dla kogo (!), z przyjemnością Was pozadręczam opowieściami.

 ***
Staramy się co najmniej cztery razy w roku wyjechać gdzieś ze Smykami. Nie tylko dlatego, że uwielbiamy podróże, ale przede wszystkim z powodu Smyka, któremu kontakt z naturą jest bardzo potrzebny. Z każdych takich "miniwakacji" wraca z nowymi umiejętnościami, widzę gołym okiem, że potrzebuje takiego wyciszenia po intensywnej terapii i rehabilitacji.

Długi majowy (tak, majowy) weekend spędziliśmy w Górach Izerskich. Szwagier polecił nam wspaniałe miejsce, nietypowe, wyjątkowo klimatyczne... To Galeria Kozia Szyja, o której napisać mogłabym cały poemat. Gospodarze są niezwykle serdecznymi ludźmi; pani Agata prowadzi cudowne warsztaty z ceramiki, a oprócz tego gotuje jak anioł; pan Leszek jest charyzmatycznym przewodnikiem i urodzonym gawędziarzem. Uwielbiają zwierzęta i to właśnie w ich zwierzakach zakochały się Smyki po uszy.

Dlatego, kiedy wybierałam miejsce na długi weekend listopadowy, nie zastanawiałam się długo. Zarezerwowaliśmy noclegi na poddaszu przy galerii i mogliśmy tylko sobie tego pogratulować. Widok twarzyczek dzieci, kiedy zobaczyły to tak lubiane przez siebie miejsce, a już zwłaszcza, kiedy przywitały się z menażerią... tego się nie da opisać słowami. Żółw Stefan, psy Miłka i Crazy, gromada kotów i - koza. Koza Freya, hit wyjazdu.

Nazwa galerii i osobiste spotkanie z kózką zainspirowały mnie do przygotowania specjalnego upominku dla naszych gospodarzy. Kózki wyszywałam jeszcze na stacji w Górzyńcu:



Po powrocie do domu oprawiłam w skromne "ramki", dodałam wstążki i w poniedziałek wybiorę się ze Smykałką na pocztę, by mogła osobiście wysłać zakładki.

 


 

Kłopot w tym, że Smykałka zażyczyła sobie, żebym uszyła jej poduszkę w takie same kózki. Więc? Mama łaps! za igłę i do roboty...

sobota, 22 listopada 2014, aneladgam

Polecane wpisy

  • Pierwsza z... wielu

    Spieszę pocieszyć wszystkich, którzy czekają od tygodni na przesyłki ode mnie. Od poniedziałku poszła w świat większość z nich (jeszcze RR-y muszą chwilkę wytrz

  • I tak nie uwierzycie ;)

    Qrczak dostał od Smyka na Dzień Ojca zakładkę. Wyszywaną. Fakt, pokazywałam synkowi gdzie ma wbić igłę, pomagałam wcelować, on właściwie tylko przeciągał ją na

  • Kaktusy w literaturze

    " Bosmanprzełaził przez zwaloną kłodę i dla utrzymania równowagi oparł się o pieństojącego przy ścieżce dębu. Naraz pod naporem jego potężnego cielska skru

Komentarze
2014/11/22 19:50:00
Ach! Zazdroszczę Wam tych wyjazdów. My możemy sobie pozwolić jedynie na jednodniowe - ze względu na zwierzęta.
Zakochałam się w tych kózkach - tym bardziej, że marzę o własnych - żywych. Podzielisz się ze mną tym wzorkiem? :)
Miłej niedzieli!
-
2014/11/22 19:52:18
my nie mamy zwierzaków na co dzień, więc tym bardziej garniemy się do takich miejsc, gdzie są :) piszę wiadomość na mail
-
Gość: KonKata, *.centertel.pl
2014/11/24 11:43:11
do pięknych miejsc z duszą i spokojem warto wracać !
-
2014/11/25 20:23:07
dobrze, że jest ich tak wiele :)
-
2014/11/27 13:24:18
To sprawiliście dzieciom niespodziankę :).

A jeszcze większą pewnie będą mieć gospodarze gdy otrzymają te cudne kózki :).

To Cię Basia "załatwiła" hihi.
-
2014/11/28 08:10:52
:)
-
Gość: Rózia, *.ssp.dialog.net.pl
2015/01/23 18:52:50
No, wyszywanie tego samego to chyba może się znudzić? :-)
-
2015/01/24 23:59:48
oj, może! na szczęście te kózki są w różnych kolorach, a w dodatku wyszywałam je ustawione raz w prawo, raz w lewo, tak że po troszeczku i cierpliwie - dziś skończyłam!!! właśnie wyprane się suszą!