Digi-Scrap.PL.

Tworzymy dla chorych dzieci.

Blog > Komentarze do wpisu

Maszyno, maszyno...

Maszynę do szycia ponoć wynaleziono, by ułatwiała szycie. I życie. Być może.
Jednak nie potrafiłam i nie potrafię się nią posługiwać. Większość rzeczy, jakie uszyłam w swoim życiu, była zszyta ręcznie.
Dopiero jakieś dwa lata temu podjęłam pierwsze próby samodzielnego szycia, zakończone porażkami - czy to ze względu na beznadziejną maszynę, czy to na moje niewystarczające umiejętności. Któż to wie.
W prezencie od babci dostałam jej stareńką maszynę, a na Dzień Kobiet małżonek mój się wykazał inicjatywą i zaniósł ustrojstwo do regulacji. Czy pomogło? Może na chwilę. Ale znów szybko okazało się, że nici mi się plączą, że robią się pętelki, że materiał się marszczy, jednym słowem - to co miało być szybsze i przyjemniejsze, stawało się coraz bardziej uciążliwe.

Maszyna moja jest kapryśna dość - kiedy szyłam fartuszek dla Smykałki, chodziła dla odmiany tak gładko, że zaledwie pół wieczoru zajęło mi zrobienie go od A do Z, od skrojenia, po wyprasowanie. Pomyślałam: "Skoro tak, to może dam radę zrobić i...".

Nie wiem czy mój dzisiejszy wpis będzie zrozumiały, postarajcie się, proszę, wykazać dobrą wolą podczas czytania - wiem, że na Was mogę liczyć, a mnie samej pisanie pójdzie, czuję to, jak po grudzie. Czekałam z tym wpisem, by zebrać siły, ale dwa tygodnie mijają, a ja tej siły, psychicznej i emocjonalnej, nie mam.

Bardzo czekałam na kurs szycia, który miała zamieścić Małgosia, BagLady. Jej dzieła zachwycały mnie od samego początku i miałam nadzieję, że po jej wskazówkach nabiorę większej pewności siebie i spróbuję uszyć coś więcej niż chustecznik czy zakładkę. Nie zdążyła... Choroba, z którą walczyła, wygrała. Ale czy na pewno? Dusza Małgosi i wielkie świadectwo całej jej walki pozostały w pracach, których do ostatniej chwili nie przestała tworzyć. Kursu szycia nie zdążyła utworzyć, pytam ponownie, czy na pewno?

Tak jak napisała tutaj, we wstępie do planowanych porad, nie miał to być kurs typowy. I nie był. Wydaje mi się, że to, co najważniejsze, to Małgosia zdążyła przekazać: "pokochaj piękno", "twórz piękno", "nie poddawaj się w drobiazgach, nie poddawaj się w sprawach ważnych", "szycie jest sztuką, szycie jest potrzebą serca". Może nie pisała tego dosłownie, ale tak odbierałam jej rady. Czy jest coś ważniejszego?
Co mi tam, czy ścieg równy, czy krzywy, ten jest krzywy, to następny będzie bardziej prosty, potrenuję, poćwiczę i coś w końcu z tego wyjdzie.

Nie mogąc nic już zrobić dla Małgosi, nic jej podarować, postanowiłam, wbrew swojej pierwszej reakcji, uszyć coś, tak na pamiątkę po niej. Oczywiście, urodą i jakością moja torebka nie może być nawet porównywana z dziełami BagLady. Ale była robiona z miłością. Z potrzeby serca. Z chęci uradowania. Z zapałem nowicjusza. Myślę, że Małgosia patrzyła z nieba i cieszyła się, że ktoś dołączył do grona osób próbujących ją naśladować.

Dla mojej siostry na imieniny przygotowałam torebkę:





Z wierzchu zielony sztruks, a spód pasków i podszewka w pączki róż:





Kiedy już ukończyłam szycie, prucie i ponowne szycie pomyślałam "Nie no, Małgosia, gdyby to zobaczyła, pękłaby ze śmiechu". A potem stwierdziłam - że nie. Kto jak kto, ale Małgosia nie wyśmiałaby pierwszych prób nowej adeptki. Doradziłaby, z pewnością pokazałaby co można poprawić i jak poprawić, ale nie wyśmiałaby! Nie kobieta z jej klasą, z jej spojrzeniem, z jej serdecznością.

Małgosiu. Tu, na ziemi, już Cię nie ma - ale przecież to dobrze, że byłaś! Upiększyłaś ten nasz świat, a anioły pewnie już stoją w kolejce, po Twoje satynowe róże.

Przepraszam, kończę wpis. Nic nie widzę przez łzy.

czwartek, 04 sierpnia 2011, aneladgam

Polecane wpisy

  • Gdyby ktoś mnie szukał, jestem w Baśnioborze...

    Wróżki, elfy, czarodzieje - chyba coś z dziecka pozostało we mnie do tej pory, bo uwielbiam baśniowy klimat. W "Baśnioborze" Brandona Mulla zakochałam się na wi

  • Robótki w podróży

    Udało mi się w zaplanowanym terminie ukończyć torbę na akcję Pkeli "Robótki w podróży". Swoje bieżące robótki od zawsze trzymałam w płóciennej torbie,

  • Zimowego woreczka wpis szczególny

    Wpis szczególny, bo nareszcie wydziergałam coś, z czego sama jestem w stu procentach zadowolona. Naprawdę! Wiecie, że to całkiem nowe doznanie? Stworzyłam taki

Komentarze
Gość: KonKata, *.internetdsl.tpnet.pl
2011/08/04 06:44:53
przeczytałam....... może to dziwne ale na blog Małgosi trafiłam gdy wpisała swój ostatni wpis..... jej odejście odbiło się w blogowym świecie, szkoda,że nie znałam jej wcześniej, że nie mogłam śledzić na bierząco jej wpisów
teraz jak jej nie ma widać jak ważną była osobą......
Co do szycia to proste nie jest, a dotego jak maszyna nie bardzo chce współpracować to już całkiem. Na niełapanie nici pomogło mi obniżenie igły w mocowaniu.
Sztruks to wymagający materiał., Twoja torba jest bardzo dobra !!!
pozdrawiam
-
2011/08/04 07:09:06
Ja również nie zdążyłam poznać BagLady, ani jej bloga. Dopiero po jej odejściu poznałam ją dzięki blogowym wspomnieniom. Ten wpis to bardzo ładny gest z Twojej strony i wcale nie czyta się jak po grudzie, wręcz przeciwnie, jak zwykle napisałaś jasno i klarownie. A ta sztruksowa torba bardzo mi się podoba!
-
2011/08/04 07:51:10
Ten pierwszy raz nigdy nie jest zbyt łatwy, a Twoja torba wygląda ładnie. Małgosia też kiedyś zaczynała i z pewnością dziś z góry życzliwie się do Ciebie uśmiecha!
-
2011/08/04 08:20:58
Ja przede wszystkim podziwiam Cię za to, że - pomimo przeciwności, które opisujesz - zdecydowałaś się coś uszyć! Moje próby z maszyną skończyły się na tym, że ... szyje Marcin :P Dla mojej Mamy też :) Nie są to jakieś niesamowite rzeczy - najprostsze, głównie pościele... ale mamy też w planach torebkę - czekamy na czas i łaskę Marcina :) W moim przypadku zawiodły nerwy - ja mam dziwny charakter - jeżeli coś robie, to z zasady mi wychodzi - na 95%.... gdy coś nie wychodzi - rzucam w kąt i nie wracam do tego... - raz zrobiłam odstępstwo w życiu (w przypadku egzaminu na prawo jazdy - 3 podejścia, ale tylko dlatego, że aż tak bardzo zalezało mi na jeźdżeniu)... Ty masz lepiej - podejmujesz próby, nie załamujesz się... Dla mnie krzywy ścieg czy zaplątana nitka to powód do rzecenia w kąt materiału i wywalenia maszyny na strych. Ty wygrałaś i nie jest ważne, ile niedociągnięc zobaczys w pracach - przede wszystkim one SĄ, POWSTAŁY i to się liczy :)

I jeszcze druga sprawa - w jak pięky, a zarazem prosty sposób oddałaś hołd pamięci Małgosi... tak straszliwie drażniły mnie te wirtualne znicze - nie lubię takich manifestacji... u Ciebie jest to takie naturalne i wzruszające - bo przecież właśnie na tym powinna pamiętać pamięć o tych, którzy odeszli - aby nadal żyli poprzez to, co nadawało ich życiu sens!
-
2011/08/04 08:58:52
Pięknie napisałaś. A torebka świetna. Ja bardzo bym chciała też sobie uszyć torebkę, mam nawet wzór i pomysł ozdobienia. Ale na razie podchodzę do maszyny do szycia jak do jeża. Jakoś nie bardzo wychodzi nam współpraca. A próbowałam, naprawdę.
-
2011/08/04 09:06:25
Gdyby ktoś, kiedyś mi powiedział, że czytanie bloga innej osoby może nas bardzo do niej zbliżyć nie uwierzyłabym.
Teraz już wiem.
-
2011/08/04 10:15:48
piękne i mądre słowa
torebka wyszła Ci rewelacyjnie.
-
2011/08/04 11:20:03
Blog Małgosi poznałam gdy odeszła, ale muszę przyznać, że obecnie często do niego zaglądam. Tam jest mnóstwo szyciowych inspiracji. Może właśnie o to Małgosi chodziło?
-
2011/08/04 11:51:27
BagLady była wzorem do naśladowania dla wielu. Zarówno w walce z chorobą, jak i w tworzeniu. To chyba najlepsza nagroda dla artysty, gdy pozostaje po nim pamięć i chęć do naśladowania go i korzystania z jego rad. Torebka wyszła super, bo z serca i z zaangażowaniem. Pozdrawiam i życzę kolejnych udanych cudów.
-
2011/08/04 13:23:57
Magdaleno! Kolejny raz Twoj post chwycil mnie za serce. Pieknie napisalas o Malgosi, dziekuje Ci za to!
Twoje przygody z szyciem bardzo mi przypominaja moje... Uzbrajam sie w cierpliwosc i bede probowac nada:)

Pozdrawiam!
-
Gość: mięta, *.pai.net.pl
2011/08/04 15:37:02
Jak zawsze to co piszesz czyta mi się łatwo, nawet jeśli poruszasz trudne sprawy . Nie znałam BagLAdy ani jej bloga ,jednak podziwiałam jej torby u kogoś kto je posiada .
I myślę, że nadal wiele osób skorzysta z wiedzy, którą pozostawiła na swym blogu .
Twoja torebka wyszła ładnie, a czy ma jakieś niedociągnięcia....
tylko Ty wiesz gdzie one są :-)
-
2011/08/04 20:52:16
ja tez na blog Malgosi trafiłam dopiero po jej odejściu ...a szkoda.Pięknie ja wspominasz...
Twoja torba jest bardzo ładna i ja nie widzę niedociągnięć.Mnie tez naszło na szycie ostatnio.Na torby właśnie.Nie jestem specjalistka od szycia.Uczę się na swoich błędach,bo nikt mnie nigdy nie uczył tego robić.Lubie szyć i mam w nosie krzywy szew itp...dokładnie tak jak napisała Małgosia...następnym razem będzie lepiej...
mamuska73.blogspot.com/

PS właśnie zaczynam tworzyć kursik szycia torby
-
2011/08/04 21:26:59
Chyba wiele z nas poczuło pustkę i taką złość "Dlaczego ona?". Mistrzyni Małgorzata - taka pozostanie w naszych sercach. Skromna i wielce utalentowana. Madziu urzekła mnie Twoja torebka, a szczególne jej piękna, różyczkowa wewnętrzna część. Ja daję Ci 5+ naprawdę.... od serca za cierpliwość, uparte dążenie do celu i za realizację.
-
2011/08/05 09:31:06
Ciężko się czyta takie posty, nawet jeśli Kogoś się wogóle nie znało, nawet wirtulanie :(
Ciężko zrozumieć jest to, że odchodzą tacy dobrzy ludzie, słowa że Ktoś w górze miał w tym cel ciężko przechodzą przez gardło...
(*) Małgosiu spoczywaj w spokoju....
A torebka wyszła świetnie jak na pierwszy raz, teraz będzie z górki z innymi maszynowymi zmaganiami :)
-
2011/08/05 10:44:20
Madziu, wspaniały wpis, a torebka.. nauczysz mnie?
-
2011/08/05 15:48:52
Pięknie napisałaś o Małgosi.
Ja umieściłam tylko światełko, krótką informację o Jej odejścu i różę z mojego ogródka.
Zrobiłam tak, jak robi to większość ludzi, gdy ktoś odchodzi w realu i żegna się go w realu.
To był odruch chwili, refleksja i wspomnienie przychodzi później.
Dla mnie jeszcze za wcześnie na wspomnienie, jeszcze nie teraz - wiem, że za jakiś czas napiszę swoje o Niej wspomnienie.
Myślę o NIEJ cały czas i myślę o pewnej propozycji dla NAS.

Twoje szycie przypomina mi moje pierwsze spotkania z maszyną, ale nie te spotkania z dzieciństwa, tylko już jako nastolatki, gdy zaczynałam szyć coś, co mogłam na siebie włożyć. Nie zawsze szwy były proste, nie zawsze wyszło tak, jak wymarzyłam, ale uszyłam sama i to było najważniejsze.
Możesz być z siebie dumna.
Małgosia powiedziałaby to samo - nie śmiałaby się, ale pochwaliłaby Cię za upór i konsekwentne działanie do końca szycia.
Torebka wyszła wspaniale - Siostra na pewno ucieszy się z takiego prezentu.
Pozdrawiam ciepło.
-
Gość: Motylek73, *.hfc.comcastbusiness.net
2011/08/05 21:08:36
A wiesz, że ja też czekałam na ten kurs Małgosi? Miałam nadzieję, że udzieli mi się jej zapał do maszyny, bo ja za szyciem nie przepadam, ale samodzielnie uszyte rzeczy bardzo mi się podobają...

Motylek
-
2011/08/05 23:17:12
Dziękuję za każdy pozostawiony tu komentarz.
Nie będę się o nich rozpisywać, bo to delikatna materia, piszecie o swoich uczuciach.

Jako postscriptum dodam tylko, że siostrzyczka była zaskoczona i uradowana, a torebka jej się spodobała :)
-
2011/08/07 22:59:04
Widzę że walka z maszyną nie tylko u mnie.
A torebka super - Małgosia nad Tobą czuwała.
-
2011/08/09 12:15:06
Krok po kroku do przodu. Ja jakoś nie znałam wcześniej bloga Małgosi, ale sama powoli uczyłam się szycia i tak moja pierwsza torba to było dzieło totalnie nieudane, dziś to wiem, ale wtedy byłam z siebie dumna jak paw. Każda następna była udoskonalana, poprzez obserwacje i metodą prób i błędów. Jeszcze dużo mi brakuje do perfekcji, ale powoli się nauczę i cieszę się, że są inne chętne poznać tę sztukę. Moja siostra też zrobiła pierwszy krok. Twoja torba bardzo mi się podoba, a zobaczysz następna pójdzie lepiej, będzie mniej prucia, a ja coś o tym wiem :)
-
2011/08/19 19:49:52
Torba jak dla mnie super! A jak czytam o Twoich perypetiach z maszyną to jakbym o sobie czytała:)))) A torby Małgosi cudne i niepowtarzalne!!! Cóż była mistrzynią w ich szyciu. Szczególnie podoba mi się krój tych z różyczkami. Ciekawe czy ktoś dostał od niej ich wykrój?
Pozdrawiam serdecznie!