Digi-Scrap.PL.

Tworzymy dla chorych dzieci.

Blog > Komentarze do wpisu

Gdzie miłość, tam słońce - czyli wspomnienia z wakacji

A teraz, dla chętnych, parę słów o naszych wakacjach (uprzedzam, będzie długo; ale wpis nie zniknie, więc jeśli ktoś będzie chciał do niego wrócić w bardziej sprzyjającej chwili, zapraszam). Nie znajdziecie tu egzotycznych palm, luksusowych basenów, cudów świata, piramid owoców ani spienionych zielonych fal. Nie znajdziecie budowli z pierwszych stron przewodników, lazurowego nieba ani złotego nieskalanego piasku. Czy znajdziecie coś dla siebie?

W poniedziałek 30 sierpnia zapakowaliśmy bagaże - niedużo tego wyszło: ubranka dzieci zmieściły się w luku nosidła, nasze ubrania i reszta akcesoriów do jednego plecaka. Qrczak niósł Smyka w nosidle na plecach i pchał wózek ze Smykałką, ja niosłam plecak. I tyle, na 6 dni nie potrzebowaliśmy nic więcej. No, może jednego - słońca. Zazwyczaj przed odjazdem mówi się: "A, byleby pogoda dopisała, to już wszystko będzie dobrze". Nie da się ukryć, piękna pogoda jest ozdobą wakacji, jednym z najmilej wspominanych akcentów urlopu. A co, gdy jej zabraknie? Gdy, tak jak nam, pisany jest wyjazd w deszczu, wietrze i chłodzie?

Ostatni dzień sierpnia, a pierwszy dzień naszego wyjazdu, nie rokował dobrze. Do pociągu szliśmy w deszczu, na stacji docelowej powitał nas ziąb i wiatr. Powitała nas też uśmiechnięta pani Małgosia, która już trzeci rok z rzędu nas gościła i wyjechała po nas na stację. Qrczak wrócił od razu do Wrocławia, na szczepienie przeciwalergiczne, a ja z dwójką maluszków zostałam dowieziona do naszego ulubionego pensjonatu w głębokim lesie. Dzieci były śpiące, głodne, ja niewyspana, za oknem lało. Udało mi się w miarę szybko ululać Smyka, ale niestety, Smykałka wybudziła go zbyt szybko i przez kolejną godzinę oboje wyli, na przemian albo razem. Miałam dość, w myślach rzucałam mięsem, chciałam wracać do domu.

W końcu nakarmiłam Smykałkę, śpiewając przy tym ulubione piosenki Smyka, żeby go nieco udobruchać. Mała usnęła, a nam humory poprawił dobry obiad. Późnym popołudniem dojechał już do nas Qrczak i od tej pory sprawy szły już tylko lepiej. Choć pogoda nadal była nie najlepsza - zimno i wiatr, chociaż tyle, że bez deszczu. A czwartego dnia pobytu nawet zaczęło przygrzewać słońce! Niestety był to jedyny taki dzień. A mimo to...

Smyk całymi dniami ganiał po dworze, Smykałka też dużo czasu spędzała w wózku pod dębem lub świerkiem, a czasem w malwach:





Nie zabrakło, pomimo zimna, rowerowych wycieczek moich chłopaków:




... ani też zabaw i gonitw z miejscowymi pieskami:





Mama w spokoju wyszywała:




Tata też znalazł czas na relaks:




Chcieliśmy kupić Smykowi zjeżdżalnię i ustawić na podwórzu, żeby móc go w jednym miejscu choć na pół godziny zatrzymać, ale niestety (czyżby? chyba na szczęście) w pobliskim Strzelinie nie było takich rarytasów i musieliśmy się zdać na własną wyobraźnię przy organizowaniu czasu Smykowi. Na szczęście miałam ze sobą magiczny zielony woreczek od Gazyni, który to woreczek zabieram ze sobą na każdy spacer, a tym razem oddał nieocenione usługi. Spytacie, jak w takim niewielkim woreczku zmieścić rozrywki na tydzień dla dwulatka? Ależ da się!





Proszę, oto dwa paski karbowanej bibuły, tak zwanej krepiny, która znakomicie zastępowała latawiec w wietrzny dzień (o tyle lepsza od latawca, że mała rączka świetnie taką krepinę chwyci, a jej trzepotanie daje olbrzymią radochę!):







W woreczku zawsze mam też szkło powiększające (oglądamy ślimaki, kwiatki, mrówki, kamyki, własne ręce, buty, piach... WSZYSTKO; dla Smyka ma to tę dodatkową korzyść, że ćwiczy jego koncentrację, z którą ma kłopoty):





A może zgadniecie do czego służy zajmujący tak niewiele miejsca kłębek wstążek?





Związujemy je w długie pasmo i przeskakujemy razem:





Lub osobno:




Układamy równolegle:





I ćwiczymy skoki i biegi:





Albo też przywiązujemy je do różnych roślin, tak by utworzyły wierzchołki trójkąta, i biegamy od jednej do drugiej, nazywając je i ćwicząc w ten sposób pamięć, mowę i koncentrację:





Taki mały woreczek, a to przecież nie wszystkie ukryte w nim skarby. Jeszcze bańki mydlane!





Jak widać, szaleństw nie brakowało, a i bez tych akcesoriów nie narzekaliśmy na brak wyobraźni. Były tańce:





Gonitwy:





Posiłki na świeżym powietrzu:





Samoloty:





Tarzanie:





Akrobacje:





Wygłupy:






Głębokie spojrzenia w oczy:










Ach, mogłabym tak opowiadać i opowiadać. Wieczorem, po szalonych dniach, kładłam się ze Smykałką na wielkim łóżku, karmiłam ją i przysłuchiwałam się, jak Qrczak czyta Smykowi "Opowieści z magicznego lasu". Za oknem ciemność choć oko wykol, popiskiwanie sów, szum wiatru, krople bębniące o parapet, a u nas, w dużym pokoju, przy ciepłym świetle małej lampki płynęły zaczarowane historie o elfach, wróżkach, olbrzymach... Dzieci zasypiały, a my schodziliśmy na kolację i gorącą herbatę do małej, zacisznej kuchni.

Co zapamiętam z tych wakacji?
Roześmiane oczy Smyka wspinającego się na wysoki pieniek.
Małego kudłatego psiaka wyciągniętego na trawie obok moich stóp.
Qrczaka całującego Smykałkę na "dzień dobry" w aksamitną rączkę.
Wygodny fotel na piętrze, pod oknem, w miejscu wymarzonym do robótek.
Piski dzieci konkurujących kto głośniej się roześmieje.
Pierogi leniwe pana Wojtka, z własnorobną surówką.
Wyszywanie przy kominku.

Czy naprawdę słońce na urlopie jest takie niezastąpione?



sobota, 11 września 2010, aneladgam

Polecane wpisy

  • Wiosenne odświeżenie

    Tak podejrzewałam, że moje zamilknięcie miało związek z ogólnym przemęczeniem. Nie ukrywam, pracuję bardzo dużo w tym roku, ciągnę kilka ważnych spraw równocześ

  • Bo mój Smyk to kochany synek jest

    Przez najbliższy weekend będziemy się włóczyć po Śląsku Cieszyńskim. Rano wyjeżdżamy, tak że w poniedziałek oczekujcie kolejnej relacji z podróży. Jak napisałam

  • Obiecany film z "niemęskim zajęciem"

    Tak trochę z przekąsem ten tytuł wpisałam, bo nie zgadzam się z dość popularną opinią, że robótki ręczne to zajęcie niemęskie. Zdziwiona byłam, gdy poprzednio w

Komentarze
2010/09/11 21:49:04
kurcze... mam oczy w mokrym miejscu, stworzyłaś piękną opowieść, cieplutką taką i naprawdę wzruszającą. Jesteście wspaniałą rodziną, żywym potwierdzeniem hasła "all you need is love...". Nie umiem pisać mądrze i wzniośle ale naprawdę poruszyłaś mnie. Aha i Smykałka uroczo wygląda w chuście - ja czasem żałuję że mój Bo nie daje już się zawinąć bo to były piękne czasy hej :)
-
2010/09/11 22:09:02
Pięknie... no cudnie
a Strzelin to całkiem blisko mnie
Całuski
-
2010/09/11 22:13:36
WOW!!! SZKODA SŁÓW.
-
2010/09/11 22:14:46
I co ja mogę napisać...jestescie cudną rodziną...mnie chyba jednak to słońce jest niezbędne :(
-
2010/09/11 22:38:40
Tylko pozazdrościć, bo po co Wam słońce na niebie skoro zabraliście ze sobą własne Słoneczka??
-
2010/09/12 01:08:28
piękne wakacje, pięknie opisane, piękni WY.
Madziu, nie pisz że słońca nie było, bo to Ty jesteś Słoneczkiem, a reszta rodzinki to Twoje największe Promyczki.
ale mi się zachciało na zieloną trawkę .... ;-)))
-
2010/09/12 02:15:39
Zdjęcia przedstawiają piękną pogodę :-) W wakacjach najważniejsze jest bycie ze sobą, wreszcie ma się luz i czas dla swoich bliskich. Też uważałabym takie wakacje za udane.
-
2010/09/12 09:12:59
Elishafciarko, nie codziennie padało - generalnie jakieś tam słońce było, tyle że ziąb i wicher. Jak się przyjrzysz to zobaczysz w co jesteśmy poubierani ;) Zdjęcia w krótkim rękawku są tylko z jednego dnia. A np. to gdzie puszczamy bańki jest robione tuż przed deszczem, to z pieskiem - tuż po deszczu. Wykorzystywaliśmy każdą chwilę :)

Miło mi, że tak nas postrzegacie :* Nie powiem - uwielbiam moją rodzinkę, choć oczywiście są i takie momenty, że najchętniej wyniosłabym się precz. Tak na dwa dni, bo dłużej bym z tęsknoty nie wytrzymała ;)
-
2010/09/12 10:42:43
Bardzo ładnie spędziliście wakacje, a taka przyroda to jak miód na duszę
-
2010/09/12 11:21:16
no proszę jaka twórcza rodzinka-mały woreczek a ile pomysłów:) gratulacje!a chwile spędzone razem - bezcenne:)
-
2010/09/12 13:13:42
Wspaniala relacja z wakacji! Czytalam z rownie wielkim zaangazowaniem jak i inne opowiesci z egzotycznych miejsc!
Milo bylo zobaczyc Twoja rodzinke na zdjeciach!
Dziekuje:)
-
2010/09/12 14:39:32
Jesteście wspaniałą kochającą się rodzinką, macie czas dla maluchów i podział obowiązków. Tylko pozazdrościć :) Jak chłopcy byli tak mali też spędzałam z nimi wakacje w gospodarstwie sadowniczym koło Grójca. To były wspaniałe wakacje wśród zieleni i przyrody. Wy wspaniale się bawiliście i pokazałaś , że do dobrej zabawy wcale nie potrzeba drogich zabawek, tylko fajny pomysł.
-
2010/09/12 15:13:04
cudownie!!!!!!!!!
-
2010/09/12 18:18:08
Jak widać do szczęścia czasem nawet i słońce nie jest potrzebne ;)Cieszę się bardzo, że wakacje pomimo chłodu i deszczu się Wam udały, że znaleźliście czas dla siebie :) świetnie się czyta takie wakacyjne wspomnienia
-
2010/09/12 19:36:19
Zdjęcia mówią wszystko , a ten zielony worek jest rewelacyjny , powinni takie zestawy sprzedawać w supermarketach . Początek miałaś trochę stresujący , ale to pewnie wina podróży i pogody , dzieci często tak reagują na zmiany otoczenia , ale potem było miło , wybraliście ładne i spokojne miejsce na swój odpoczynek .
Pozdrawiam Yrsa
-
2010/09/12 20:09:06
Takie chwile cą niezastąpione. Miło czytało się tą notkę =)
-
Gość: elzusia, *.chomiczowka.waw.pl
2010/09/13 09:19:26
Tak ,najważniejsze jest to co łączy Twoją Rodzinkę czyli miłość wzajemna .Reszta jest tylko dodatkiem.Jak dobrze dobrze jest czytać taki wpis....Pozdrawiam Was gorąco.
-
2010/09/14 09:33:14
Piękny widok :)
-
2010/09/14 14:30:23
aneladgam, napisałaś przepięknąrelację z wakacji. Normalnie wzruszyłam się straszliwie.
Super w Was rodzinka!!!
Pozdrawiam
-
2010/09/14 20:59:23
Kiedy słońce w człowieku, to i pochmurne i zimne dni wydają się być słoneczne. Pozdrawiam gorąco
-
2010/09/15 20:55:21
Dziękuję Wam.
Chciałam się z Wami tymi radościami podzielić i jestem bardzo szczęśliwa, że tak to przyjęliście.
-
2010/09/17 07:53:20
Ukochuję Was, gdzie miłość tam słońce to najwłaściwsze podsumowanie Waszych wakacji:) Cieszę się, że dobrze spędziliście ten czas, że żadna pogoda Wam nie straszna:)
-
2010/09/17 08:51:28
:*
-
2010/09/17 12:04:23
Madziu tak pięknie opisałaś swoje wakacje, że czytając już podsumowanie prawie się popłakałam :).
Cieszę się Waszym szczęściem i miłością, bo widać, że jest jej u Was bardzo dużo :). A dzieciaczki mają szczęście, że mają takich rodziców :).
Pokazałaś, że do wspaniałych wakacji nie są potrzebne zagraniczne kurorty nie mówiąc już o cudach techniki.
Chylę głowę też przed jazdą pociągiem z dwójką dzieci :).
-
2010/09/17 22:27:13
Agnieszko, teraz to pół biedy, ale za tydzień jedziemy na Warmię... i nie wiem jak to przeżyjemy :)