Digi-Scrap.PL.

Tworzymy dla chorych dzieci.

Blog > Komentarze do wpisu

Mąkownica na deszczowy dzień

Jak po wielu tygodniach deszczu z radością powitałam słońce i ciepło, tak po fali upałów z rozkoszą obudziłam się dziś przy dźwiękach kropel deszczu bębniących o parapety. Wielką ulgę przyniosło mi ochłodzenie, a i dzieciom wyraźnie łatwiej funkcjonować. Rzeźwy zapach powietrza dodał mi energii i werwy.

Minus deszczowej pogody był taki, że nie mogliśmy pójść do ukochanej przez Smyka piaskownicy, ale że Smykałka przed południem ładnie zasnęła, postanowiłam zorganizować Smykowi piaskownicę zastępczą. Mąkownicę.

Od dawna planowałam, że będę ze Smykiem realizować przepisy z otrzymanej od Tali książeczki "Dzisiaj piekę ja!", ale najpierw przeszkadzał mi rosnący brzuch, potem "pierwsze koty za płoty" ze Smykałką, a ostatnio te koszmarne upały. Wolałam wystawić Smykowi miednicę z wodą na balkon, niż prażyć go dodatkowo w kuchni.

Ale dziś udało nam się pobawić nareszcie i upiec przy okazji przepyszne mufinki marchwiowe. Smyk z lubością przesypywał rączkami mąkę, zmielone orzechy i startą marchew, uczyłam go przy okazji przelewania i przesypywania produktów z pojemnika w pojemnik, powtarzając - zgodnie z zaleceniami terapeuty - proste polecenia zarówno pełnymi słowami, jak i onomatopejami.

Błąd w pierwszej minucie (przygotowanie zbyt małej miski) kosztował mnie dodatkowe odkurzanie grubej warstwy mąki z podłogi, ale kto by się tym przejmował? Chwilę później wydobyłam największą z misek, jakie posiadamy, wówczas praca i zabawa ruszyły pełną parą.

Zdziwienie ogarnęło mnie jedynie na widok ilości przygotowanej masy... Miało wyjść 12 ciasteczek, a wyszło...





... 36!

I kto to będzie teraz jadł? Smykowi pozwalamy zjeść jedno, najwyżej dwa, dziennie, ja z orzechami na razie się wstrzymuję ze względu na karmienie Smykałki (no dobrze, zjadłam dwie babeczki, ale teraz czekają mnie dwa dni obserwowania czy nic się nie dzieje), zostaje zatem Qrczak, który poświęci swą bynajmniej nie nienaganną linię, byle "dar Boży się nie zmarnował".

A, co nam poszło bardzo prosto, to lukrowanie - Smyk już się wyszkolił w posługiwaniu się pędzelkiem (na malowankach wodnych). Proszę jaki szczęśliwy:









Jak widać na zdjęciach, marchwiowe mufinki przywołały słońce z powrotem!

***
Jeśli ktoś będzie zainteresowany przepisem, to podam bardzo chętnie przy okazji kolejnej drzemki Smycząt.

poniedziałek, 14 czerwca 2010, aneladgam
Tagi: z dziećmi

Polecane wpisy

Komentarze
2010/06/14 23:42:49
Bardzo apetyczne babeczki!!!
-
2010/06/15 07:17:32
Wyglądają bardzo smakowicie. Jak ma Ci Qrczak przytyć, to lepiej wyślij je do mnie :).
Ja tam o linie dbać nie muszę :). Piec osobiście nie znoszę, a chętnie przekąsiłabym takie śliczne babeczki. Tylko ta marchewka mnie nie przekonuje :) To jest smaczne?
-
2010/06/15 07:22:47
Ciasto marchewkowe jest najpopularniejsze w Stanach, u nas wszyscy kręcą nosem, a przecież marchewka jest - SŁODKA. Ostatnio jedliśmy lody karotkowe. Magdo - brawo za ciężką pracę - wiem ile to kosztuje piec, bawić się, a jednocześnie pamiętać o wskazówkach jak to robić. BRAWO!!!!
-
2010/06/15 08:06:12
Irenko, tak jak pisze Ela, marchew jest słodka, a wyciekający z niej sok karmelizuje się podczas pieczenia :) Efekt jest fantastyczny. A ostatnio się dowiedziałam, że nawet piernik można upiec na marchwi! No, to podjedź spróbować, daleko nie masz ;)

Dziękuję za miłe komentarze :)
-
2010/06/15 08:15:33
U nas zimno się zrobiło już w sobotę tak, że trzeba było kurtki wyciągac.... a mufinki.... jak po 2 dziennie, to tylko na 6 dni wam starczą :)))) Bo Smykałki nie liczyłam :)

pozdrawiam
-
2010/06/15 08:38:51
ale narobiłaś smaku :))))) szkoda, że mi nie wolno ;/
koniecznie muszę zakupić tę książke majuli, ostatnio swietnie się bawiła krojąc truskawki (oczywiscie nożykiem swoim plastikowym :) więc moze i pieczenie ją wciągnie (póki co tak jak ty nie dałabym rady z brzuchem ;)
-
2010/06/15 08:44:01
Świetne zajęcie i jakie sliczne ciasteczka !!Brawa dla Smyka!!!!!! (o:
Szkoda ,że nie czuc zapachu (O:
-
2010/06/15 09:40:56
to ja odrazu proszę o przepis, Olka uwielbia pieczenie a ostatnio już nawet ciasto na naleśniki miksowała( oczywiście przy asekuracji taty:) i jeszcze jak możesz to podaj tytuł książki
-
2010/06/15 09:42:09
I ja, proszę o przepis. ;o)))
-
2010/06/15 09:58:54
Narobiliście mi smaka...
Jesteście fantastyczni, skoro jedzenie tak się pomnaża.
-
2010/06/15 12:45:44
Ona_i_ja, nie wiem czy się nie zeschną tak długo :(

Kacha95, jeszcze będziesz mogła, cierpliwości :*

Sabinka, to żebyście się nie rzucały z zębami na monitor :D

April, tytuł książeczki jest w notce, "Dzisiaj piekę ja!". Polecam robienie muffinek, bo to jest bardzo miła zabawa :)

Lo-ko, wpiszę, wieczorem, jak dzieci posną :)

Wanderluster, Twój Synek to już ekspert od muffinek!
-
2010/06/15 12:48:13
Hmm.. Wyglądają bardzo apetycznie! Dobrze, że nie czuć zapachu albo też że ktoś nie podstawił mi ich pod nos. Rośnie doskonały pomocnik :)
-
2010/06/15 13:43:18
Fantastyczna zabawa, a jednocześnie terapia dla Smyka. Terapia p/zazdrości o siostrę , bo mama miała czas dla niego. Moja mama od dawna ciasta zamraża. Są z tatą tylko we dwoje więc dzieli ciasto i mrozi. Po odmrożeniu jest jak świeżutkie. Biedactwo, musisz pilnować diety. Ja miałam szczęście, bo moi chłopcy nie mieli kolek i od początku jadłam wszystko, nawet bigos i chrzan , bo Łukasz urodził się przed samą Wielkanocą.
-
2010/06/15 19:19:13
Isano, Ty też nie masz daleko do mnie, może się skusisz? ;)
Nerulo, u nas niestety ta terapia musi sięgnąć jeszcze głębiej, ale fakt, że uwielbiamy teraz czas ze sobą spędzać. I dziękuję za podpowiedź z mrożeniem! A kole Wielkiej Nocy może już też się na chrzan odważę ;)
-
2010/06/15 22:10:10
Magda - czy Ty jesteś pewna, że chcesz gości zapraszać na te mufinki?
Nie kuś kobieto, bo ja rzeczywiście daleko nie mam. Musielibyście ze Smykiem upiec potrójną porcję :).
No i tekst piosenki dla Ciebie (górski oczywiście)
Ludzie lubią morza i jeziora wody
Wożą ich po świecie ciężkie samochody
A my bierzmy naszych groszy parę,
Trampki, plecak i gitarę!

Ref: No i w góry, w góry!
Nie z Orbisem, ale w góry, w góry!
Gdzie góralki i górale pędzą żywot swój
A owce na hali be,be,be,be,be...

2. Siedział sobie siedział raz dzięcioł na sośnie
A my spoglądamy na niego żałośnie
No bo człowiek nie jadł nic od rana
Zjadłby nawet całego barana!
Ref: No i w góry, w góry!
Nie z Orbisem ale w góry, w góry!
Gdzie góralki i górale pędza żywot swój
A owce na hali be,be,be,be,be...

3. Jasio idzie z Kasią
Bo Kasia żarcie ma!
A Kasia idzie z Jasiem
Bo Jasio dobrze pcha

Ref: Pod górę, w góry, w góry!
Nie z orbisem ale w góry,w góry!
Gdzie góralki i górale pędzą żywot swój
A owce na hali be,be,be,be,be...

Pozdrawiam
-
2010/06/16 08:18:33
O rany, nie znałam tej piosenki :-)
A mufinek jeszcze pół kosza zostało, a ja nigdy nie zapraszam "bo wypada", tylko zawsze szczerze :)
-
2010/06/16 15:58:39
Super sie Smyk prezentuje, widzę że a niego taki 'pomagacz' jak z mojego Tutusia ;-)
hmmm może by zrobił takie babeczki, skoro babeczko już przepis podałaś.......
-
2010/06/16 17:10:24
A polecam bardzo, bo składniki są "międzynarodowe" :)
Dziś siostra moja wpadła pospacerować ze Smykałką, kiedy jechaliśmy ze Smykiem do logopedy, pochłonęła kilka ciastek, ale nadal dna w koszyku nie widać :D
-
2010/06/17 07:58:50
Mufinki pysznie wyglądają,może też kiedyś upiecze, bo mam tą książeczke:)
Pozdrawiam!
-
2010/06/18 13:34:15
Masz ją i JESZCZE nie piekłaś ;) Oj, trzeba, trzeba! Wychodzą super!
-
2010/06/21 20:24:29
Ta książka musi być bardzo fajna, a mufinki wyglądają tak smakowicie, że i ja Cię poproszę o przepis :).
-
2010/06/22 09:48:42
Książeczka ma jeszcze parę ciekawych przepisów, wypróbujemy na pewno :)