Digi-Scrap.PL.

Tworzymy dla chorych dzieci.

Blog > Komentarze do wpisu

O potrzebie plakatu - czyli chustecznik nr 2

Powinnam. Naprawdę powinnam. Może zatrudnię kogoś kto zaprojektuje. Duży. Wyrazisty. Dobitny. Plakat z napisem "Barania głowo, naucz się najpierw podstaw, a dopiero potem eksperymentuj!". Zawieszę sobie taki na co drugiej ścianie, może wtedy uniknę pomyłek i wynikających z nich nerwów.

Zamiast dojść najpierw do wprawy na podstawowym wzorze chustecznika, zachciało mi się wariacji na temat. Mam w posiadaniu od dawna wielki kawałek ślicznego brązowego sztruksu, haftowanego w drobne kwiaty. Od prawie 2 lat powstaje z niego torebka dla mojej siostry (szybko idzie, nie?). I parę okrawków już gdzieniegdzie się plątało, postanowiłam więc z jednego z nich zrobić chustecznik.





Ale piękna szmatka to nie wszystko. Jeszcze trzeba mieć spolegliwą maszynę do szycia i odrobinę oleju w głowie, a w obu tych dziedzinach u mnie niedostatki. Pomyślałam, że skoro sztruks jest grubszy i sztywniejszy niż zwykła bawełenka, to lepiej będzie uszyć chustecznik bez podszewki. Lewa strona materiału jest ładna, da radę. No tak, ale czym w takim razie wykończyć brzegi, które stanowią otwór chustecznika? Muszą wyglądać ładnie, bo są jego najbardziej widocznym elementem!

Zdecydowałam się na lamówkę, dobrałam piękny śliwkowy kolor, pasujący do niektórych kwiatków na materiale, wykroiłam, spięłam... Wszystko wskazywało na to, że pójdzie dobrze. Zadziwiająco rozsądnie uznałam, że najpierw należy naszyć lamówkę, a dopiero potem składać chustecznik w całość. Na tym się jednak mój rozsądek skończył. Zapomniałam, że moja maszyna ma ZAWSZE problem z przeszyciem większej liczby warstw materiału (a w przypadku jednej warstwy materiału i lamówki, to warstw już jest pięć), zapomniałam, że na "śliskich" materiałach zawsze okropnie haczy mi igła, zapomniałam, że sztruks jest elastyczny i będzie się zachowywał po swojemu.

Biedny Qrczak, który moich krzyków i przekleństw wysłuchiwał cały środowy wieczór... Nie mogłam robótki odłożyć na dzień, kiedy będę bardziej pozbierana i wypoczęta, bo w czwartek miał już prezent trafić do jubilatki. Tak że umordowałam się srodze, ale zmogłam!

Oto dowód na problemy z przyszyciem lamówki:





A oto jak musiałam zamaskować szew przy dolnej warstwie (wyszedł tak okropnie brzydko i topornie, dużo gorzej, niż przy górnej, że po prostu NIE MOGŁAM tak sprawy zostawić i do boju ruszyła ząbkowana taśma):





Obdarowana (koleżanka z pracy i jednocześnie pierwsza nauczycielka Smyka) wzruszona była do głębi... Bardzo jej się całość spodobała ( to zdecydowanie jej ulubione kolory), a zaskoczyło ją w ogóle, że istnieją takie "gadżety" jak chusteczniki. A jednak bez podszewki nie za bardzo trzymał kształt. Dużo jeszcze przede mną, ale chyba najpierw wymienię maszynę, bo marka Tesco jakoś w tym wypadku chyba nie wystarcza. "Kiepskiej baletnicy przeszkadza rąbek u spódnicy", wcale nie wiem tak naprawdę, czy lepsza maszyna w moich rękach miałaby się lepiej niż ta.

Niemniej, skoro się podobało, to chyba najważniejsze, w końcu nie dla mojej satysfakcji był szyty, tylko by kogoś uszczęśliwić. I to się udało, nie mam więcej życzeń. Pan Krzywulec w pełnej krasie:





***
U Bag Lady o północy 14 marca kończą się zapisy na losowanie!
niedziela, 14 marca 2010, aneladgam

Polecane wpisy

  • Zainspirowane pewną kobietą

    Wczesnym latem pewna młodziutka kobieta poprosiła mnie o wykonanie dla niej biscornu w ramach wymianki. Taki upominek ode mnie sobie wymarzyła. Szukałam długo o

  • Ruszyła maszyna i obiecany błyskawiczny k.

    Nacieszyć się tą moją nową-starą maszyną nie mogę. Wreszcie mogę poszyć Gazyniowe chusteczniki bez zrywającej się co dwa ściegi nici, bez wykańczania ich ręczni

  • Tyci, tyci biscorniaki

    Nie wiem jak mi się udało, ale się udało. Wyrzeźbić w końcu obiecane jeszcze latem miniaturowe (średnica około 1,5 cm) biscornu. Dwa, o dwóch takich samych stro

Komentarze
2010/03/14 22:20:21
Nic krzywego nie widzę, a taśma dodała uroku całości.
Pozdrawiam
-
2010/03/15 00:14:36
Ja tam nic krzywulcowego nie widzę.
Może dlatego, że podziwiam każde zmagania z maszyną - ja nadal robię tylko podchody.
Przesyłam buziaczki
-
2010/03/15 06:58:48
eeee...nie jest źle;)Zważywszy, że uszycie czegokolwiek z grubszego materiału to wcale nie prosta sprawa, a obszycie go lamówką to w ogóle wyższa szkoła jazdy...a zmianę maszyny polecam tak czy inaczej, bo po sobie widzę, że dla początkującego jednak rodzaj sprzętu ma znaczenie - mnie zdecydowanie zaczęło iśc lepiej szycie, jak przestała 90% przeznaczonego na nie czasu spędzać na walce ze starym Łucznikiem;)
-
2010/03/15 07:29:10
Super! Magda naprawde dobrze Ci idzie! Świetna z Ciebie uczennica! Co do igły, to może wystarczy ją zmienić. Wykrzywiona czy tępa źle szyje, za gruba do danej tkaniny tez dobrze szyć nie będzie.. Popróbuj! Trzymam kciuki na Twoje nastepne szycia:)
-
2010/03/15 07:49:41
Jesteście naprawdę bardzo miłe, ale widać, że z prostokątem i prostymi szwami ten twór ma niewiele wspólnego. Oczywiście, że będę próbować dalej, tak łatwo się nie poddam :)
Pat, maszynę bym dawno zmieniła, ale ta to prezent od męża...
-
2010/03/15 11:26:21
Na fotce całkiem dobrze wygląda,nawet bym powiedziała BARDZO dobrze.Ja na po takich przebojach szyciowych dawno bym rzuciła w ciortu...podziwiam więc cierpliwość.Mnie najlepiej takie trudne szycia robi się w samotności,co by nikt nie widział moich "wpadek".Ty wybrnęłaś z nich cało,dowodem jest to ,że się podobało.
-
Gość: elzusia, *.chomiczowka.waw.pl
2010/03/15 11:32:02
Chustecznik wyszedł bardzo ładny i te ząbki dodały uroku.Podziwiam Cię ,ja dlatego niechętnie używam maszyny - zawsze zabraknie mi cierpliwości.Pozdrawiam serdecznie.
-
2010/03/15 12:10:19
Ula, ja muszę mieć męża w pobliżu jak szyję na maszynie, bo w razie wielkich zatkań tylko on jest w stanie ją odetkać :)
Elżusia, ja też jestem bardziej zadowolona z efektów ręcznego szycia, ale mimo wszystko czasem muszę coś szybko przeszyć - i wtedy się łudzę, że na maszynie jednak pójdzie sprawniej...
-
2010/03/15 13:10:39
to się Madziu namęczyłaś z tym chustecznikiem ale wyszedł fajniutki :). Pewnie już niedługo usłyszymy, że szycie chusteczników idzie Ci jak haftowanie :).
A jak tam papiery, próbowałaś? :D.
-
2010/03/15 20:49:53
Dużo pracy, ale efekt wspaniały! Śliczny chustecznik:)

Gratuluję również publikacji listu w The World of Cross Stitching - wiedziałam, że gdzieś już widziałam to drzewko:)))

Pozdrawiam!
-
2010/03/15 21:12:20
Agnieszko, weekend okazał się zbyt imprezowy i nie zdążyłam, ale przy najbliższym prasowaniu już na pewno spróbuję - serwetki leżą przygotowane :)
Ann_Margaret, dzięki! Domma mi nawet skan przysłała :D A postanowiłam oprawić to w ramki i mamie na Dzień Matki dać :)