|
To ja, Aneladgam. Tworzę, przetwarzam, raczej nie powtarzam.
Zapraszam do mojego wesołego światka, a jeśli coś Ci się z moich wyrobów spodobało - napisz na aneladgam@gazeta.pl - wykonuję rzeczy nie tylko dla siebie, rodziny i przyjaciół, ale też na zamówienie. I na wymianę. I prezenty. I dla uśmiechu. I dla śmiechu.
Ostatnie notki
|
Blog > Komentarze do wpisu
Kraciasto-koronkowa Klaryska
No, teraz to popękacie ze śmiechu. Ale że śmiech to zdrowie, a ja sama się teraz z siebie śmieję, to nie mam nic naprzeciw, byście pośmiali się również.
Stali czytelnicy bloga z pewnością wiedzą, że ja i maszyna do szycia... to niezbyt kompatybilne obiekty. Co ja się nawściekałam, naklęłam, napłakałam nad próbami przeszycia prostych ściegów, co ponarzekałam to moje. Nie wychodziło mi nijak, a to się materiał zwijał, a to nić spadała cały czas z igły, szpulka nie chciała się obracać, namarnowałam nici, materiałów, nerwów tyle, że starczyłoby na 5 szwalni. Aż tu nagle przyszło mi uszyć kolejną pacynkę. Bardzo lubię te charakterne postaci, każda wychodzi mi inna od poprzedniej i inna niż to sobie wyobraziłam. Zawsze jakaś niespodzianka. Znów chciałam uszyć z zielonej kraciastej tkaniny, ale zielone nici mi się skończyły. Idę ci ja do pasmanterii i proszę: "Szpulkę nici zielonych i jedną błękitnych". A moja ulubiona sprzedawczyni: "Ale zwykłych, czy do maszyny?". Tarara! W ten sposób pani Aneladgam dowiedziała się, że do maszyny są, hahaha, specjalne nici! Niby oczywiste, nie? Dla mnie teraz już też. Ale nie było, hihi. I męczyłam siebie, otoczenie, a przede wszystkim niewinną maszynę, katując ją zwykłymi nićmi do szycia ręcznego. Boki zrywać! Tak że z użyciem już prawidłowych nici, z wielką przyjemnością i praktycznie bez problemów uszyłam tę oto Klaryskę: Uszyta została jeszcze na początku października, ale zwlekałam z jej pokazaniem, bo dopiero na dniach nastąpi otwarcie sklepu, w którym będzie również Klaryska do nabycia. Buzia jak zwykle ręcznie wyszyta: Czuprynka tym razem malinowa (jakoś te różne odcienie rudego pasują mi do kremowych buziek i zielonych sukienek: Rączki z kremowego filcu, mankiety i stan podkreślone koronkami: Uczciwie dodam, że jakakolwiek zmiana koloru nici na bębenku to zasługa Qrczaka, który woli sam szybko nić mi założyć, niż patrzeć jak nieudolnie sama próbuję to zrobić. Hehe, może jednak się zawezmę i nauczę. środa, 04 listopada 2009, aneladgam
Komentarze
vilemoo2005
2009/11/04 13:33:47
Śliczna lalusia:)A człowiek się uczy całe życie kochana!!:):)
2009/11/04 14:54:47
śliczna pacynka!
widzisz gdybyś nie napisała na blogu że do maszyny są inne nici ja też bym nie wiedziała!!!! a po cichu marzy mi się taka malusia maszyna :) 2009/11/04 14:58:48
Vilemoo, niby wiem :) Ale jednak zawsze takie zaskocznie....
Copec, ja pacynki zawsze lubiłam do zabawy, może dlatego tyle ich teraz produkuję ;) Madziorek, dzięki za komplement ;) Daj znać jak dojdzie paczka, bo już się zamartwiam :) Kasia, no widzisz, a ja bez Ciebie o Lidlu bym nie wiedziała :D Wymiana informacji :D 2009/11/04 15:22:54
Ja ostatnio klęłam okropnie, bo mi się nici rwały i w ogóle. Trzy szpulki wywaliłam do śmieci :).
Teraz se tak myślę, że to mogły być do ręcznego szycia (i tu powinna być zawstydzona emotka), a ja pierwsze rzeczy szyłam na maszynie będąc młodym pacholęciem, jeszcze w podstawówce. Klaryska piękna, trochę żałuję, że dziecko mam dorosłe i do wnuków dla mnie jej się nie spieszy :). 2009/11/04 15:34:52
mi się gęba uśmiechnęła strasznie szeroko na widok tej pacynki, super: taka kolorowa i wesoła!
Gość: Riona, aajg226.neoplus.adsl.tpnet.pl
2009/11/04 17:57:51
Jaka śliczna pacynka, o widzisz, nie taka maszyna strasszna:) A wiesz że ja też nie wiedziałam, że są inne nici do ręcznego szycia? Pewnie dlatego czasem nic mi z moją maszyną nie wychodziło:)
2009/11/04 18:54:33
hihi ja Madziu też nie wiedziałam, że są specjalne nici do maszyny pomijając fakt, że moja mama jest krawcową hihi, a pacynka jest urocza :)
2009/11/04 19:54:48
pacynka wspaniała! a nici - no cóż człowiek się całe życie uczy.......:)))))pamiętasz o schemaciku butków?
2009/11/05 06:18:29
Ech...a ja choć szyć nie umiem, to akurat o istnieniu nici maszynowych wiedziałam:P Trzeba było spytać, nigdy nie wiadomo, co kto może wiedzieć...;) Ale dobrze, że w końcu znalazłaś przyczynę walki z maszyną - rozumiem, że teraz pacynki bedą się szyć hurtowo?;)
|