Digi-Scrap.PL.

Tworzymy dla chorych dzieci.

Blog > Komentarze do wpisu

Recykling motyli


W jednym z pierwszych wpisów na moim blogu pokazałam szydełkowe motylki:





Dawno już musiały opuścić posterunek na szczebelkach łóżeczka Smyka, a to z tego powodu, że będąc w zasięgu wzroku i rączek, znalazły się jednocześnie w zasięgu jego układu pokarmowego. Niby co nas nie zabije, to nas wzmocni, jednakowoż wolałam nie eksperymentować na razie z możliwościami pożartych motylków.

Zdjęliśmy je z łóżeczka i pomyślałam, że fajnie byłoby je do czegoś wykorzystać... Pomyślałam, że mogą ozdobić jakiś upominek dla mojej chrześnicy. O Rózi pisałam tutaj, głównie z bólem, że tak rzadko ją widuję. Na szczęście odwiedziła nas na Boże Narodzenie, Smyk się nią zachwycił (podobno ze wzajemnością) i teraz kombinuję jak się wybrać pod Jelenią Górę, tak by nie zamęczyć jednego dziecka, a odwiedzić drugie.

A w międzyczasie umilam sobie czas pisaniem do niej listów i robieniem upominków.

Jeszcze zimą złapałam za druty wygrane na blogu u Anty-Malgo, wydobyłam z koszyka żółtą włóczkę (która, tak samo jak czerwona, coś mi się skończyć nie chce, choć robię z niej i robię) i stworzyłam prościutką torebkę. Właściwie to chciałam sobie tylko przypomnieć jak się robi oczka prawe i lewe, ale pomysł na torebkę zjawił się bardzo szybko. Powstało coś takiego:





Dwa prostokąty, wykończone szydełkiem. Na przedniej stronie czerwone serduszko, z tyłu czerwony zygzaczek. Powstała w dwa wieczory, w tym większa jej część podczas oglądania filmu. Następnie przeleżała prawie dwa miesiące, bo pomimo że podszewkę uszyłam natychmiast, bałam się zabrać za jej przyszywanie do torebki. Myślałam, że to dramatycznie skomplikowane, ale ku memu zdziwieniu, gdy już się za to zabrałam, zajęło mi to niespełna godzinę... Aż mi wstyd, że tyle czasu to leżało, dopiero postanowienie o wykończeniu robótek zmobilizowało mnie.

Więc wykończona wygląda tak:





Uchwyt to warkocz spleciony z trzech szydełkowych łańcuszków, kokarda szydełkowa maskuje miejsce, gdzie włóczka była uprzejma się "rozejść", a zapięcie to umocowany na pomponie drewniany koralik.

Gdzież zatem motylek?

Ktoś zgadnie?

Tak! Właśnie tak!

Po otwarciu klapy torebki ukazuje się motylek maskujący lewą stronę wrobionego w klapę serduszka. Nie wyszła nawet tak źle, ale łączenie kolorów muszę jeszcze dopracować.





Torebka została wysłana dziś, razem z paczuszką na Haftowany Secret Pal II. Jeśli się spodoba nowej właścicielce, spróbuję zrobić coś do kompletu - został mi jeszcze jeden motylek, a komplecik może wyjść uroczo.

Co zaproponowalibyście?


wtorek, 07 kwietnia 2009, aneladgam

Polecane wpisy

  • Gdyby ktoś mnie szukał, jestem w Baśnioborze...

    Wróżki, elfy, czarodzieje - chyba coś z dziecka pozostało we mnie do tej pory, bo uwielbiam baśniowy klimat. W "Baśnioborze" Brandona Mulla zakochałam się na wi

  • Maszyno, maszyno...

    Maszynę do szycia ponoć wynaleziono, by ułatwiała szycie. I życie. Być może. Jednak nie potrafiłam i nie potrafię się nią posługiwać. Większość rzeczy, jakie us

  • Robótki w podróży

    Udało mi się w zaplanowanym terminie ukończyć torbę na akcję Pkeli "Robótki w podróży". Swoje bieżące robótki od zawsze trzymałam w płóciennej torbie,

Komentarze
2009/04/08 22:22:33
Fajny pomysł na torebusię. To może do kompletu jakiś futeralik na drobiazgi? Kazda panienka ma coś małego, ulubionego.
-
2009/04/09 09:10:16
O, futeralik albo piórnik wręcz, dobry pomysł, Grazko! Saszetkę na różne cudeńka wyszyłam dla Rózi pod choinkę, ale piórnik albo futeralik (jak wymyślę jak go zrobić), będzie się fajnie komponował.